Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą Opowiadania

Kowalski i jej decyzja

Zlecenie u pani Kowalski należało do tych krótkich zleceń. Trwało 2 tygodnie i trzy dni. Dlaczego? Wszystko po kolei.
Firma zgłosiła się do mnie, gdy wracałam właśnie do Polski po zleceniu u Marlen. Zlecenie u Marlen, pomimo totalnej izolacji i braku dostępu do jakichkolwiek mediów było zleceniem z tych lepszych. Gdyby nie fakt, że podopieczna zaczęła być trochę bezczelna i uważała, że może sobie pozwalać na coraz więcej, została bym tam dłużej. Stwierdziłam jednak, że trzeba zjechać. Podopieczna musiała sobie zdać sprawę z tego, że to, że spędziłam u niej już dwa, czy trzy miesiące nie znaczy, że będę u niej wiecznie, bez wzgledu na wszystko. Osoby demencyjne powinny co prawda mieć stałe opiekunki. Niestety oprócz choroby dużą rolę gra tu również charakterek. I czasami po prostu się nie da dłużej pracować. Planowałam tam wrócić. Niestety losy Marlen tak się potoczyły, że nie było już takiej możliwości. Być może jej siostrzenica nie zrozumiała moich słów, gdy mówiłam, dlaczego nadszed…

Marlen- totalna izolacja

Szaleństwo, czy normalność Zlecenie we Frankfurcie zaczęło się ciekawie. Przyjechałam na miejsce po południu. Okazało się, że podopiecznej nie ma w domu. Ostatni miesiąc na własne życzenie przebywała w domu starców. W domu przyjęła mnie jej siostrzenica. Bardzo sympatyczna kobieta. Miała ponad 60 lat. Czułam się, jak bym rozmawiała z rówieśniczką. Nie wyglądała na swój wiek. Nie zachowywała się tak, jak przyszła emerytka ( zostało jej jeszcze kilka miesięcy pracy do emerytury). Początkowo planowała pracować dłużej. Lubiła swoją pracę. Jednak w pracy wygryziono jej szefa. Stwierdziła, że nie ma sensu na stare lata podporządkowywać się jakiemuś młodzieniaszkowi. Była optymistką. Pracować i zarabiać można na różne sposoby. Skoro jej paczka znajomych w firmie się rozpadła, nic jej tam nie trzyma. Dostrzegała wiele innych możliwości przed sobą. Na zlecenie przyjechałam wczesnym popołudniem. Monika już na mnie czekała. Gdy znalazłam się w środku, nie do końca wiedziałam, co z sobą począć. N…

Mroźne szaleństwo

Pobyt u Zuzi był moim najdziwniejszym przeżyciem. Nie było dramatu. Wręcz przeciwnie. Zaczęło się całkiem zabawnie i z humorem. Zuzia mieszkała koło Fuldy. Jak jej syn kilkakrotnie powtarzał- na granicy DDR z RFN. Jechało się tam króciutko. Gdy byłam już blisko podopiecznej, rozglądałam się wokół siebie, by móc ocenić miejscowość, w której spędzę kolejne tygodnie. Nie wyglądała za ciekawie. Kopalnie, duże zakłady pracy... Z drugiej strony pomyślałam, że tzn. że ludzie mają pracę. Jak mają pracę, mają i pieniądze... Na miejscu przywitał mnie syn podopiecznej. Rozmawiałam z nim wcześniej przez telefon. Stawiałam masę pytań. Dość już miałam dziwnych zleceń i coraz dokładniej wypytywałam o to, co mnie czeka na miejscu. Byłam pierwszą opiekunką w tym miejscu.
Dom wyglądał normalnie. – Duży budynek dwupiętrowy. Raczej bez charakteru. Nawet nie wyglądał na niemiecki. Był taki nijaki. Nie kojarzę ogrodu przed domem. Podwórko wyłożone było płytami. Na środku podwórka wywaliło płyty do góry. Sy…

Wioska aniołów

Za górami, za lasami mieszkał anioł z aniołami...
Większość moich zleceń była dziwna. Zawsze coś nie tak. Muszę jednak przyznać, że miałam jedno idealne zlecenie. Hmm przepraszam. Składki od 200 zł więc jednak nie idealne. Ale jeśli chodzi o to co zastałam na miejscu to życzę sobie i Wam wszystkim byśmy tak trafiali.
Agnes była drobniutką kobietą. Pochodziła z Czechosłowacji. Poślubiła Niemca wbrew woli jego rodziny. Całe życie ciężko pracowała na gospodarstwie. Jakże jednak zwróciło jej się to na stare lata w obliczu choroby. Chyba każdy z Was miał do czynienia już z demencją. Czasami świadomie decydował się na takie zlecenie. Czasami trafiał do takich podopiecznych przez przypadek. Każdy zdaje sobie z tego sprawę, jak bywa ciężko z demencyjnymi podopiecznymi.
Agnes miała demencję. Nie było w niej ani odrobiny agresji. Siedziała grzecznie w salonie na sofie. Mówiła, że całe życie ciężko pracowała. Teraz cieszy się tym, że nic nie musi robić. Czasami dla pozoru otworzyła książkę i poł…