Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą Felietony

Czary mary... Hokus pokus... Coś, co spędza mi sen z powiek...

Wspominałam już o grafiku zajęć, który przygotowała dla mnie rodzina podopiecznej. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy, to były słowa Garten, Garten, Garten porozrzucane po całym grafiku. Przed południem, po południu... Druga rzecz, którą ujrzałam, nastawiła mnie nieco pozytywniej. Był to Feierabend o 20.00. Właściwie późno ale mogło być jeszcze później, więc godzina poniekąd mnie ucieszyła. Jeszcze bardziej ucieszyło mnie zielone popołudnie w sobotę. Kolor zielony to barwa wolności, czyli mojego czasu wolnego. Gdy poruszyłam temat przerw, usłyszałam, że w niedzielę też będę miała długą Pause. W związku z tym wyparłam wszechobecny Garten.

Dzisiaj obudziłam się o drugiej w nocy. Zaglądam do komórki, a tam wiadomość od córki Laurencji, Izy. Trochę czasu zajęło mi myślenie kim jest Iza. Gdy zaskoczyłam, pomyślałam, że może kamerka w mieszkaniu podopiecznej już działa i wydarzyło się coś ważnego, co Iza udokumentowała i przesłała mi w wiadomości. Zainteresowana otwieram więc załącznik i co…

Roszczeniowa opiekunka

Kilka tygodni temu w recenzji mojej książki Perły rzucone przed damy wyczytałam, że jestem roszczeniową opiekunką. Słowo to mocno mnie wówczas zabolało. Tym bardziej, że zostało użyte w pierwszej recenzji książki. Książki, która powstała dla opiekunów osób starszych. Osoby, które liczą kasę, jaką na niej zarobię zapewniam – na książkach nie zarabia się fortuny. Z mojego punktu widzenia powstała ona po to, by osoby, które pracują w opiece i mają ogromny mętlik w głowie, doświadczają porażek, są narażone na niemiłe, a nawet niebezpieczne sytuacje, wiedziały czego mogą oczekiwać od niemieckich rodzin, firm i co może je spotkać na zleceniu. Jeśli wyjeżdża się świadomym tego wszystkiego do pracy, łatwiej jest szybko i odpowiednio zareagować na sytuacje, które mnie na początku mojej kariery niesamowicie zaskoczyły. Nie o tym jednak chciałam pisać. Roszczeniowa opiekunka? Pozbierałam się po tej negatywnej opinii. Mniej więcej potrafię oszacować, od kogo ona wyszła i dlaczego. Recenzja miała…

Wielka draka - Karola

Karola to opiekunka, która zwalnia mnie z posterunku od poniedziałku do piątku na dwie godziny. Mowa była o spacerze z Laurencją i jej psem Bitelsem. Córka podopiecznej wspomniała, że zrobię z nią zakupy. Proponowałam, że mogę jechać sama. Zapadła jednak decyzja, że będę robiła zakupy albo z którymś z dziećmi, albo z Karolą. No i przyszła kobieta kilkanaście minut po drugiej. Mowa była o drugiej. Nie będę jednak drobiazgowa. Ale gdybym była np. z kimś umówiona, ten drobiazg byłby niezwykle ważny. Zeszłam do nich ze swojej celi, a tam toczy się wielka dyskusja. Podopieczna nie chce iść z nami na zakupy. Jak to bywa u osób demencyjnych, gdy dwie różne osoby próbują na nie wpłynąć, nic z tego nie wychodzi. Ja mam swój sposób, Karola swój. Próbowałam się wycofać i dać szansę kobiecie, która zajmuje się Laurencją od lat. Widząc, że jej metoda nie funkcjonuje, podejmowałam próbę nakłonienia podopiecznej, żeby się ubrała i poszła z nami. Miałam jednak wrażenie, że Karola za wszelką cenę chc…

Przybyłam, zobaczyłam i mogę wracać

Hmmm...
Pierwsze wrażenia? Ok. Najważniejsze, że pasuje mi podopieczna. Jest taka, jak lubię. Demencyjna, zabawna, interesująca, dużo mówi, nie chce opiekunki. Gdy podjechałam pod dom, ujrzałam fajnie ubraną, nowoczesną kobietę zamiatającą pod domem. Na pytanie, że szukam Laurencji, odpowiedziała: "jam ci jest Laurencja" ;-). No i zaczęła się pierwsza ciekawa dyskusja. Przedstawiłam się grzecznie, że jestem nową opiekunką. Usłyszałam krótkie "ach, neee!!! Sie können wieder nach Hause gehen" (może pani wracać do domu). Ze śmiechem rzekłam, że nie po to jechałam 800 km, by wracać do domu i też cieszę się, że ją widzę. Zaczęłyśmy gawędzić. Dowiedziałam się, że zmienniczka już pojechała, że za opiekunkę trzeba płacić, że ona wszystko robi i jej mąż, odeśle mnie do domu. Pierwsza myśl? "Ku... jaki mąż?!". Druga myśl? Haha, mąż". Jak ja to lubię. Na miejsce dotarłam o 18.15. Zmienniczka miała wracać o 20.00. Dzwonię więc do drzwi, próbując się dostać do d…

Do empatycznej pani Krysi, Zosi, Kasi, Basi… O śmierci, życiu, poszanowaniu wolnej woli, godności i mentalności…

Hmm… Coś mi się wydaje, że branża, z której chcę odejść niezwykle mnie wciągnęła. Jestem na urlopie, szukam pracy i chcąc nie chcąc śledzę posty. Wchodzę na Facebooka, a tam empatyczna opiekunka pisze, że umiera jej podopieczna. Sytuacja dramatyczna. Nawet człowiek bez serca, taki jak ja, potrafi się przywiązać do trudnych podopiecznych, a co dopiero opiekunka z sercem na dłoni, która wyjeżdża w przeświadczeniu, że nie jedzie do pracy, tylko jedzie ratować ludzkość. Każdy z nas jest inny. Jeden widzi w naszej pracy dobry zarobek, inny ostatnią deskę ratunku, są również osoby, które zasłaniają się powołaniem. Wierzę w powołanie do niesienia pomocy innym. Nie wierzę natomiast w powołanie niesienia pomocy innym ze łzami w oczach, tęsknotą za bliskimi i kalendarzykiem, w którym skreśla się dni do odjazdu... Nie o tym jednak chciałam pisać. Chcę dzisiaj napisać o śmierci, życiu, godności, mentalności, poszanowaniu wolnej woli. Dlaczego? Dlatego, że przesympatyczna pani opiekunka, o której w…

Wypijmy za błędy! To na nich budujemy lepszą przyszłość!

Na początku kwietnia pełna optymizmu wyjechałam na zlecenie do samotnego, dziewięćdziesięcioletniego pana. Obaw nie miałam w ogóle. Wyjechałam co prawda z nową firmą. Znałam ją jednak i obserwowałam od dłuższego czasu. Byłam przekonana, że jestem w dobrych rękach. Koniec końców współpraca z nową firmą zakończyła się bardzo szybko i burzliwie. O kilkudniowym pobycie na zleceniu oraz w jaki sposób je opuściłam, możecie poczytać pod postem: 
http://kasiaperla.blogspot.com/2018/04/ile-czasu-potrzebuje-opiekunka-na.html
Co działo się dalej? Wypiłam kawę, zadzwoniłam do mojej starej zmienniczki, którą miałam zmienić kilka dni później. Dziewczyna ucieszyła się, że mogę zmienić ją natychmiast. Firma również nie miała z tym problemu. Pojechałam więc prosto na nowe zlecenie. Z góry wiedziałam, że jest problematyczne. Edyta informowała mnie, że podopieczni nie pozwalają jej nic robić. Sami gotują, sami robią zakupy. Zakupy, które ograniczały się do ziemniaków i jabłek. Co prawda firma interweniowa…

Opiekunka poszukiwana…

Większość z was pewnie jest w temacie. Zmęczona zleceniem po ponad czterech miesiącach zaczęłam szukać nowego. Ciężko było mi się do tego zabrać. Z doświadczenia wiem, że szukanie pracy jest ciężką pracą. Planowałam zdać się na dwie sprawdzone firmy. Ponieważ jednak szukam zlecenia, które będzie spełniać wiele kryteriów, w pewnym momencie zdałam sobie sprawę, że muszę rozszerzyć krąg poszukiwań. Aplikowałam do około dwudziestu firm, których reklamy pojawiają się na moim blogu. 

W pierwszej chwili byłam bardzo zniechęcona. Zniechęcona głównie podejściem do opiekunki. Miałam wrażenie, że rozmawiam z automatami. Ze znudzonymi paniami z biura, z nastawieniem, że dzwoni kolejna (jedna z setki tysięcy), która szuka pracy. Kolejna, która chce zarabiać, a zarazem kolejna, która niewiele potrafi. Na moją odpowiedź, że mówię bardzo dobrze po niemiecku, słyszałam, że muszą to sprawdzić. Jak wyglądało owo sprawdzanie znajomości języka? Dzwoniła pani i pytała jak się nazywam, gdzie mieszkam i co wc…

Jak wyrzuciłam córkę podopiecznej do kontenera na śmieci z odpadami biologicznymi

Milczę ostatnio na blogu. Trochę pochłonęły mnie inne sprawy, jak szukanie nowego zlecenia, no i na koniec przyczepiło się jeszcze choróbsko. Z ważniejszych wydarzeń opiszę wam, jak wyrzuciłam córkę podopiecznej do kosza z odpadami biologicznymi. Jak dałam radę? Czy się nie broniła? Jakie poniosłam konsekwencje? 😉 Dowiecie się zaraz.  Zdarzenie miało miejsce w piątek. Jak zwykle na weekend przyjeżdża do nas jedno z piątki dzieci Eleonory i Harry’ego. Nie, tym razem nie przyjechała córka, tylko jeden z synów. Ku mojej radości ten bardziej kumaty. Nie byłam pewna, czy zjawi się w piątek, czy w sobotę. Toteż, gdy chwilkę po obiedzie usłyszałam dźwięk dzwonka przy drzwiach, nawet nie drgnęłam. Pomyślałam, że ktokolwiek to jest i tak Harry pierwszy będzie przy drzwiach. Zdziwiłam się, gdy chwilkę później na korytarzu nadal panowała cisza i nie dochodziły mnie najmniejsze dźwięki. Wyglądnęłam na schody i spytałam, czy ktoś dzwonił do drzwi. Nikt się nie odezwał. Wróciłam do pokoju. Pomyślał…

Zawirowania

Przyjeżdżając do Eleonory i Harry’ego na początku odniosłam wrażenie, że obydwoje mają demencję. W międzyczasie kobieta się nieco wyciszyła i miewa co prawda problemy z logicznym myśleniem, czy pohamowaniem złych emocji, ale ogólnie mogę powiedzieć, że jak na swoje niemal dziewięćdziesiąt latek nie jest źle. Wczoraj przy obiedzie przez chwilę nie wiedziałam, co mam myśleć. Za dziesięć dni zmienia mnie Edyta. Koniec zlecenia wypada na piątek. Postanowiłam ten fakt wykorzystać do rozmowy przy obiedzie. Podczas zmiany ma przyjechać syn Edward, który zapowiedział, że przywiezie meble z mieszkania swojej córki. Przez pół roku będzie ona mieszkała u niego. Do końca miesiąca musiała opuścić mieszkanie, które obecnie wynajmowała… 
Ponieważ małżeństwo ma piątkę dzieci, średnio wizyta każdego dziecka wypada raz na półtora miesiąca i za dziesięć dni powinien normalnie przyjechać ktoś inny, a nie Edward. Rzekłam więc do Eleonory, że to świetnie się składa. Gdybałam, że to pewnie wtedy przywiezie t…

Ja sam...

Winda schodowa, którą Eleonora porusza się pomiędzy parterem, a pierwszym piętrem już nie raz znalazła się w moich opowiadaniach. Dziś będzie głównym gościem felietonu. Zachowanie osób chorych na demencję, które twierdzą, że w sumie nie potrzebują opiekunki, ponieważ i tak wszystkie czynności wykonują sami, nie jest Wam z pewnością obce. Najczęściej ma ono miejsce zwłaszcza na początku choroby. Senior nie może się pogodzić z tym, że dotknęła ona właśnie jego. Próbuje z nią walczyć. Szuka sposobów, jak uporać się z codziennymi obowiązkami. Nie chce się do niej przyznać przed bliskimi. Jakiś czas może mu to jeszcze wychodzić. Niestety otoczenie coraz częściej dostrzega lub przynajmniej zaczyna podejrzewać, że coś jest nie tak i że osoba starsza potrzebuje pomocy.  Do takich osób należą właśnie moi podopieczni. Harry ma zaawansowaną demencję. Nie pamięta, co wydarzyło się pięć minut temu. Gdy ma jakieś zadanie do wykonania, widzę, jak koncentruje się na tym, by zapamiętać, co ma zrobić. N…

Książka Perły rzucone przed damy

A co to, a kto to? Książka napisana przez opiekunkę dla ciebie, twojej rodziny, znajomych:-) Na wstępie kilka ważnych informacji, by świat, ale i opiekunka zrozumiała, jak ma wyglądać jej praca. A potem opowiadania z pracy w opiece osób starszych w Niemczech. O prawdziwej starości, prawdziwej, trudnej pracy. Nie tej usłanej różami, gdzie opiekunka jedzie na starannie przygotowane zlecenie, ale tej, gdzie pojawiając się na miejscu, musi walczyć o zapewnienie podstawowych potrzeb i niemal przez cały pobyt zmaga się z problemami, których można byłoby uniknąć, gdyby... No właśnie. gdyby co? Zapraszam do księgarni. miłego dnia :-) Jeśli obawiasz się, że zanudzisz się na śmierć, nie chcesz się dodatkowo dołować, czytając o naszej smutnej, żmudnej i często jednak niewdzięcznej pracy, chociaż zasługujemy na góry i oceany wdzięczności - zapewniam, książka pomimo trudnego tematu, wszechobecnej demencji i mnóstwa kłopotów, jest zabawna. Humor to to, co trzyma mnie jeszcze przy życiu i przy zdrow…

Kapitulacja

Niepotrzebne nerwy. Przyjechał jeden z synów Eleonory i Harry’ego. Z dwoma córkami. Fajnie - obie niemal w moim wieku. Spędzili tu pół dnia. Jak zwykle, gdy jest więcej osób, dało się chwilkę porozmawiać na osobności. Powiedziałam prawie wszystko, co napisałam w moim sprawozdaniu. Czego ono dotyczyło, możecie przeczytać w osobnym poście: http://kasiaperla.blogspot.com/2018/08/swiadomosc-rodziny-o-chorobie-seniora.html). Głos mi się zacinał. Nie dość, że język niemiecki, to dodatkowo ciężko mówić dziecku, co złego dzieje się u jego rodziców. Jeszcze po tak długim czasie milczenia. Pomimo, że to dziecko ma już sześćdziesiąt lat. Na szczęście mężczyzna również jest zdania, że jego rodzice nie mogą mieszkać sami. 

Dzisiaj patrząc na tą rodzinę, stwierdziłam, że dla nich to także musi być bardzo trudne. Rodziców się nie wybiera, a tym bardziej choroby. W obliczu tego wszystkiego zmuszeni są dodatkowo, wpuścić obcą osobę do domu. Człowieka, który będzie dzień w dzień przyglądał się dziwactwo…

Senior strzela z termosu prosto w opiekunkę

W mojej pracy ostatnio wszystko dzieję się wokół posiłków. Rano schodzę, szykuję śniadanie i czekam. Gdy po mieszkaniu rozlega się przeraźliwy pisk windy schodowej, stoję na baczność i trzymam wartę, aż moja Queen Eleonora zjedzie. Za elektrycznym tronem z jednym koniem mechanicznym podąża jej wierny paź Harry. Queen Eleonora, gdy znajdzie się na parterze, ma kilka ważnych czynności do wykonania, zanim zasiądzie do bogato zastawionego stołu. Najcenniejsze na nim są sztućce, zaraz po nich żółty ser, który Eleonora namiętnie mrozi, po rozmrożeniu rozsypuje się on w drobny mak, oraz marmolada pazia Harry’ego. Nie mogę zapomnieć o znajdującym się na stole ogniu w postaci świeczki. Pół wieku temu chyba sam Prometeusz wręczył go Queen Eleonorze. Jestem tu już czwarty miesiąc, a zachomikowane dary ognia wciąż są wyciągane z szuflady bez dna. W międzyczasie, gdy Quenn Eleonora kręci się po parterze, a ja stoję na baczność, paź Harry cofa karocą do pozycji startowej. Gdy mu się to uda, a Queen u…

Świadomość rodziny o chorobie seniora

Pewnie nie jeden z opiekunów zna to zjawisko. Przedstawiony podopieczny z nadciśnieniem i osłabieniem starczym, być może lekka inkontynencja, bez demencji. Przyjeżdża się na zlecenie, a tu od progu zaczynają się nieporozumienia. Opiekun przebywając dzień w dzień z podopiecznym, dostrzega coraz więcej symptomów demencji. Zapominalstwo to najmniejszy problem w tej chorobie. Przekładanie przedmiotów, wewnętrzny niepokój to pestka. Dużym problemem jest, gdy podopieczny chce mieć nad wszystkim kontrolę. Tymczasem jego umysł już zawodzi, nie ma orientacji w czasie, nie myśli logicznie, ciężko mu coś wytłumaczyć, a on obstaje przy swoim. Gdy jest innego zdania lub nie potrafi zrozumieć, czego się od niego oczekuje lub co się wokół niego dzieje, zaczyna się denerwować i ma napady agresji. Osoba, która spędza najwięcej czasu z takim seniorem, jako pierwsza dostrzega objawy i zdaje sobie sprawę z choroby. 

Tymczasem środowisko seniora, które ma mniejszy kontakt, dowiaduje się o tym później. Częs…