Polecany post

Kalendarz adwentowy (Adventskalender) - nagrody za komentarze

Chyba nie muszę nikomu wyjaśniać, co to jest kalendarz adwentowy. Ma on umilić i skrócić czas oczekiwania na Boże Narodzenie. Sam pomysł po...

Roszczeniowa opiekunka


Kilka tygodni temu w recenzji mojej książki Perły rzucone przed damy wyczytałam, że jestem roszczeniową opiekunką. Słowo to mocno mnie wówczas zabolało. Tym bardziej, że zostało użyte w pierwszej recenzji książki. Książki, która powstała dla opiekunów osób starszych. Osoby, które liczą kasę, jaką na niej zarobię zapewniam – na książkach nie zarabia się fortuny. Z mojego punktu widzenia powstała ona po to, by osoby, które pracują w opiece i mają ogromny mętlik w głowie, doświadczają porażek, są narażone na niemiłe, a nawet niebezpieczne sytuacje, wiedziały czego mogą oczekiwać od niemieckich rodzin, firm i co może je spotkać na zleceniu. Jeśli wyjeżdża się świadomym tego wszystkiego do pracy, łatwiej jest szybko i odpowiednio zareagować na sytuacje, które mnie na początku mojej kariery niesamowicie zaskoczyły.

Nie o tym jednak chciałam pisać. Roszczeniowa opiekunka?

Pozbierałam się po tej negatywnej opini. Mniej więcej potrafię oszacować, od kogo ona wyszła i dlaczego. Recenzja miała bardzo osobiste podłoże. Mimo wszystko jestem za nią bardzo wdzięczna. Po pierwsze to dzięki niej o książce wypowiedzieli się inni czytelnicy. Po drugie dzięki temu stałam się silniejsza. Dzisiaj z dumą mogę powiedzieć: tak, jestem roszczeniową opiekunką! Jeśli za roszczeniową opiekunkę uważa się kogoś, kto wymaga godziwych warunków pracy, traktowania, jak równego sobie oraz przede wszystkim szacunku, to przecież nie mam się czego wstydzić.

Ponieważ nasza branża wygląda obecnie jak handel ludźmi, gdzie opiekunka jest sprzedawana firmie przez drugą opiekunkę za wątpliwej jakości torebkę, a podopieczny wymagający fachowej pomocy medycznej, jako senior szukający opiekunki do towarzystwa, musimy być roszczeniowi. Owszem, szukając trzy tygodnie pracy, czułam się momentami, jakbym faktycznie żądała od firmy niemożliwego. Nie poddawałam się jednak i w tej chwili mogę powiedzieć, że nie żałuję tego. Wiem, z jakimi ludźmi chcę pracować. Chętnie pracuję z osobami chorymi na demencję. Co gorsza lubię ludzi z mocnym charakterem i agresywni podopieczni nie są mi groźni. Poskromnienie takiej „złośnicy” traktuję jako wyzwanie. No i dostałam „złośnicę”. Poskromiłam ją w mgnieniu oka.

W związku z tym, że jestem dobra w tym, co robię, nie mam oporów, by być z niemiecką rodziną szczerą. Sprawa czasu wolnego została załatwiona pierwszego dnia. Zupełnie przez przypadek. Czas, który otrzymałam zupełnie mnie satysfakcjonuje, chociaż nieco odbiega od standardów, jakie obowiązują i od przepisów, które rozpowszechniam.

Rozumiem, że dla wszystkich jest to trudna sytuacja, a w branży póki co panuje bałagan i trzeba zaczynać małymi kroczkami, by być może za kilka lat zlecenia spełniały pewne standardy. Obecnie poruszamy się, jak dzieci we mgle. Tak naprawdę nie ma przepisów, które zezwalają na opiekę 24h. To że pracujemy pod takim hasłem jest ogromnym fenomenem, a fakt, że ani polski, ani niemiecki rząd nie zajął się ustaleniem i sprecyzowaniem konkretnych przepisów odnośnie tego, co ten zwrot oznacza, to fenomen do kwadratu. Niemcy nie mają w tym interesu, by podważać ten model pracy. A Polska? Fakt, że nikt nie zainteresował się do tej pory Polakami, którzy pracują w takim systemie pokazuje, jak mało znaczy dla rządu polski obywatel. Nie jestem polityczna ale problem dotyczy setki tysięcy ludzi, którzy wyjeżdżają do pracy w opiece 24h i fakt, że nikogo to nie interesuje, jest zastanawiający. Skoro o nas nikt się nie troszczy, sami powinniśmy przecierać sobie szlaki. Nie ma innej możliwości, jak wymagać od innych. Należy określić, w czym jest się dobrym, trzymać się tego i szukać zlecenia, które nam odpowiada. Jeśli się już na nim znajdziemy i wiemy, że jesteśmy w stanie wyśmienicie wykonywać swoje obowiązki, to dlaczego mielibyśmy nie wymagać od innych godnego traktowania? Co to jest godne traktowanie? Myślę, że jest to traktowanie zgodne z prawami człowieka, z prawem pracy, oparte na partnerstwie, szacunku, zaufaniu, kompromisie.

Jesteśmy z biedniejszego kraju. Pewnie niektórzy się oburzą. Ja widzę różnicę między Polską, a Niemcami. Mimo wszystko jestem takim samym człowiekiem, jak ludzie, których rodzicem się opiekuję i oni muszą to zrozumieć. Dlatego jestem roszczeniową opiekunką i jestem z tego dumna.

W ciągu ostatnich trzech dni wytargowałam sobie czas wolny, wyraziłam moje zdanie o norze, w której mnie ulokowano, postawiłam na swoim (aczkolwiek zabrałam się do tego niepewnie) z zakupami i żyję. Świat się nie zawalił. Nie straciłam pracy. Potwierdziły się słowa, z opowiadania z książki Perły rzucone przed damy o Sofjencji: im bardziej stawałam się bezczelna, tym lepiej mnie traktowano.

Bezczelna, roszczeniowa, zadufana w sobie? Niech będzie. Dbam o siebie i niech każdy nazywa to, jak chce.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz