Przejdź do głównej zawartości

Zaburzenia w odżywianiu


Niby nic takiego. Na pierwszy rzut okiem krzywda się nikomu nie dzieje. Na drugi? Trudno powiedzieć. Ponoć wiele chorób bierze się, ze złego odżywiania. Jestem chyba ostatnią osobą, która powinna pisać o ludziach z zaburzeniem w odżywianiu. Sama mam ogromną nadwagę i nie czuje się w związku z tym autorytetem. Chociaż w sumie czuję się nim. To, że walczę z nadwagą, nie znaczy, że nie wiem, jak i co jeść lub że nie potrafię ocenić, czy ktoś szkodzi sobie, sposobem, w jaki się odżywia, czy nie. 


Dotychczas nie miałam podopiecznych z większymi zaburzeniami w tym kierunku. Zdarzyła mi się podopieczna, która lubiła dobrze zjeść, podjadała w nocy. Moim zdaniem mieściło się to jednak w granicach zdrowego rozsądku. Zajmowałam się staruszką, która często odczuwała głód, ale jadła malutko. Więc też się tym nie przejmowałam. Miałam podopiecznych, którzy w obliczu choroby, zależności od innych, starości przestawili się na jedzenie śmieciowe – puszki, torebki, proszki, gotowe dania. Za każdym razem w przeterminowanych zapasach dostrzegałam pozostałości po zdrowym odżywianiu – zamrożona dziczyzna, ryby, owoce morza, kaczka, cielęcina, wołowina, miód manuka, ogromne pokłady soli himalajskiej, mieszanki orzechów, najnormalniejsze przyprawy, które moim zdaniem również świadczą o tym, czy ktoś przywiązywał wagę, do tego, by dobrze i zdrowo się odżywiać oraz książki kucharskie z przepisami na zdrowe posiłki. 
Chociaż średnio na połowie zleceń miałam na początku problemy z zakupami, w ciągu tygodnia, góra dziesięciu dni, sprawy dotyczące gotówki na zakupy, zostawały załatwiane. Baaa, po tych dziesięciu dniach wiedziałam już, co podopieczna lubi i w jakim kierunku powinnam gotować. Trudne to zadanie, by nie gotując dwóch różnych obiadów, zadowolić i siebie i podopieczną. Często między nami była różnica nie tylko jednego pokolenia, ale nawet i dwóch. Lubię gotować i potrafię. Wiele się nauczyłam pracując w gastronomi. W domu również od dziecka kuchciłam. Ta cała wiedza i doświadczenie pomagały mi do tej pory sprostać wyzwaniu. Cieszyłam się za każdym razem, gdy widziałam, że podopiecznej smakuje, a jednocześnie ja jadłam to, co lubię i przyrządzane w taki sposób, jaki jest dla mnie zdrowszy.

Do czasu. Do czasu aż trafiłam do pani Flip i pana Flap. Ku mojej radości wśród zapasów słoików i puszek dostrzegłam produkty takie jak miód, suszone śliwki, soczewicę, kaszę pęczak, płatki owsiane, siemię lniane, ciemne, naprawdę dobrej jakości pieczywo, herbaty ziołowe i przyprawy, na których punkcie mam bzika. Chyba. - Stwierdzam to, widząc, że ludzie potrafią sobie poradzić gotując jedynie przy użyciu pieprzu i soli. Niestety pomijając fakt, że z zakupami wciąż nie do końca jest sprawa ustawiona tak, jakbym sobie życzyła (być może problemy wynikają z tego, że jestem dumna i uparta), dostrzegłam pewien problem w podejściu podopiecznych do posiłków. Pierwsze co mi się rzuciło w oczy, to że pan Flap za każdym razem pyta się żony, czy będzie jeszcze jadła. To czy on weźmie kolejną kromkę, zależy od podopiecznej. Jeśli pani Flip się najadła, pan Flap również więcej nie je. Patrzy przy tym na jedzenie bardzo głodnym wzrokiem. Jeśli pani Flip skusi się na kolejną kanapkę lub na dokładkę, jej mąż korzysta z sytuacji i również sięga po jeszcze. Robi jednak przy tym takie dziwne miny, jakby ktoś zmuszał go do tego jedzenia oraz jakby miał zaraz pęknąć. W gruncie rzeczy widać jednak, że był głodny, bo je, aż mu się uszy trzęsą. 
Nie byłabym sobą, gdyby ta sytuacja nie zaczęła mnie wkurzać. Pytania przy każdym posiłku, czy żona tez będzie jeszcze jadła, że on poczeka na żonę z decyzją, czy jeszcze będzie jadł, wyprowadzały mnie z równowagi. Tłumaczyłam mu, że to on musi wiedzieć, czy jest głodny i na co ma ochotę, a nie jego żona. Podsuwałam mu chleb pod nos, widząc, jak po zjedzeniu mikroskopijnej piętki od chleba, czekał na decyzję żony, która wybiera zawsze największą, najwspanialszą kromkę chleba. 
Znajomy powiedział: „jakie to wspaniałe”. Zdenerwowałam się i mówię: „Jakie kur… wspaniałe?!!! Człowiek przez chorobę, czy jak ty twierdzisz z miłości odchodzi głodny od stołu?!!! Nie ma takiej potrzeby. To nie czasy wojny, skrajnego ubóstwa, czy czort wie czego”. Nie jestem niestety romantyczką, by dojrzeć w tym coś pięknego. Uczyłam więc pana Flip jeść. Rozumiejąc, że to choroba. Bardzo to niewdzięczne zadanie, tym bardziej, że pan Flap za każdym razem udawał oburzonego, twierdził, że się najadł, niezadowolony sięgał po więcej. Wszystko jednak znikało z talerza. 
Dodatkowo pewnego dnia usłyszałam wrzaski pani Flip, że jej mąż ma tyle nie jeść, że ona sobie łamie głowę, jak to zrobić, by nie wydawali za dużo pieniędzy... Aha. I wtedy stwierdziłam, że to nie tylko choroba, ale jednak wyrachowana pani Flip maczała w tym palce. Przypuszczam, że ona już dużo wcześniej wytresowała sobie pod tym kątem męża. W ten sam sposób chciała wytresować opiekunkę. Z moją poprzedniczką jej się udało, ale nie ze mną. Dużo mogę znieść, ale jednak sprawy jedzenia chcę mieć ustawione. Zwłaszcza po tym, jak o mały włos nie wykończyła mnie Sofjencja, która również chciała na mnie wymusić, bym jadła mniej. Oczywiście swoim kosztem, bo sama również jadła jedynie odrobinkę. Z poprzedniczką jej się udało. Niestety. Później nikt nie mówił o tym, że zmienniczka w ciągu miesiąca schudła osiem kilo. Natomiast siostra podopiecznej bardzo dobrze pamiętała, że Sofjencja schudła również osiem kilogramów i winiła za to opiekunkę. 
Właśnie ze względu na moją nadwagę i na moje zdrowie chcę jeść normalnie i bez stresu. Aby wyeliminować ten stres podczas posiłków, zaczęłam się, by nie „zmuszać” pana Flap do jedzenia. Ale i tak źle ii tak niedobrze. Kątem oka obserwowałam jak siedzi, jak na gwoździach i czeka, aż mu wcisnę kolejną kromkę chleba i wskażę, którą wędlinę ma wsiąść. Czasami nie mogłam się powstrzymać i podałam mu koszyczek z pieczywem. Innym razem myślałam sobie: „o nie, dzisiaj nie będę cię zmuszała, nie mam ochoty na twoją niezadowoloną minę i nieprawdziwe słowa, że się najadłeś”. 
Szczerze zaczynałam mieć również wątpliwości. Być może w końcu trafiłam na podopiecznych, którzy potrzebują mniej pożywienia, niż moi wcześniejsi? W końcu między panią Flip i panem Flapem, a moimi innymi podopiecznymi jest nawet różnica dwudziestu lat. Jak zwykle, gdy nie jestem czegoś pewna i obawiam się, że być może coś sobie wmawiam, kontaktuje się ze zmienniczką. O dziwo zmienniczka miała takie same odczucia i podzieliła się ze mną tym, co ona zaobserwowała. Wszystko się zgadzało. 
W międzyczasie sprawy zakupów udało mi się doprowadzić powiedzmy do stanu, który można zaakceptować. Podopieczna zrozumiała, że bez względu na to, czy zrobią zakupy, czy nie, będą musieli wydać na nie pieniądze i wtedy zakupy zrobię ja. I nie uwierzycie - nagle odzyskała apetyt. Na kromkę nakłada sobie podwójnie wędliny, podwójnie sera, czasami dopcha się jeszcze wędliną bez chleba. Przy obiedzie co prawda krzyczy, że za dużo, ale zawsze sobie potem jeszcze dokłada. Niestety w dalszym ciągu pozostaje starszy pan, który bierze porcję tak małą, jak żona, ale niestety o tym, że sięgnie po dokładkę, można zapomnieć. 
Obserwowałam, jak pani Flip jadła, nie zważając na męża. W sumie wyglądała na zadowoloną. I tutaj jest znowu ten moment, gdy zastanawiam się, na ile jest to choroba, a na ile kobieta jest wstrętną, starą wiedźmą. Wbrew moim postanowieniom musiałam jednak dbać o pana Flapa nakłaniając go, by jednak sobie jeszcze dobrał jedzenia. I stała się rzecz dziwna. Nagle pani Flip zaczęła mówić, do męża, żeby zjadł więcej. Mało tego – sama zaczęła mu nakładać na talerz. Długo można byłoby się tu zastanawiać, czy to, co się wcześniej działo było wynikiem choroby i dopiero moje postępowanie uświadomiło panią Flip, że mąż niedojada, czy było to wyrachowane zachowanie. Nie będę się nad tym zastanawiała, bo i po co. W każdym bądź razie posiłki stały się przynajmniej dla mnie mniej stresujące. 
Teraz to pani Flip zwraca uwagę na to, by mąż był najedzony. Czasami się odezwę, gdy widzę, jak mężczyzna siedzi, jak na gwoździach, z głodem w oczach i czeka, aż jedna z nas powie, że ma jeść. Częściej jednak to podopieczna jest szybsza. Być może kiedyś nie będzie w ogóle takiej potrzeby, by człowieka poganiać do jedzenia. Myślę jednak, że weszło mu to do tego stopnia w krew, że tak już zostanie. Pozostaje mieć jedynie nadzieję, że ja przestanę na to zwracać uwagę. Na razie za każdym razem, gdy widzę, jak pan Flap sięga po piętkę, a potem siedzi i czeka, albo następuje wymiana zdań:

–  Chcesz jeszcze?

Ale czy ty chcesz?

Ale ja pytam, czy ty chcesz jeszcze.

– Ja już nie chcę, ale ty mało zjadłeś. Ja zjadłam mielonego.

– Ja też zjadłem.

– Ale ja zjadłam drugiego”

żołądek wywraca mi się do góry nogami.

Jednocześnie cieszę się, że podopiecznych jest dwoje. Z jedną taką osobą sama chyba nie dałabym rady. A tak staram się żyć poza tym wszystkim, na tyle, na ile to możliwe. Oni wspierają się nawzajem, chociaż czasami słychać krzyki. Jednak obserwuję, jak jeden pomaga drugiemu. Co dziwne to pan Flap, który ma bardziej zaawansowaną demencję, częściej wspiera żonę i dostrzega, jak bardzo jest chora. On ma pewien spokój w sobie i jego choroba nie daje mu się tak we znaki. Natomiast choroba pani Flip jest dla niego utrapieniem. Kobieta bardzo często jest nakręcona, pobudzona, niemiła, agresywna i on dostrzega, że to nie jest zachowanie zdrowego człowieka.

Komentarze

Popularne posty

Obowiązki opiekunki

Często widzę na różnych grupach, że dla wielu osób zakres obowiązków opiekunki/ pomocy domowej nie do końca jest jasny. Na wstępie chciałabym zaznaczyć, że dumnie używany przez nas zwrot „opiekunka” jest zwrotem, który przyjął się w mowie potocznej. W języku niemieckim jest ogromna różnica miedzy słowem Betreuung a Pflegerin. Tymczasem często te zwroty, nawet przez Niemców, używane są zamiennie. My jesteśmy praktycznie pomocami domowymi/ opiekunkami ( Haushaltshilfe/ Betreuung ). Od pewnego czasu możemy również przejmować niektóre obowiązki, które wcześniej należały do Pflegerin. Tłumaczenie opiekun/ opiekunka jest bardzo mylące. Pflegerin, według słowniczka, faktycznie znaczy opiekunka. Nie tak, jak nam się to wydaje! Pflegerin to opiekunka w znaczeniu bardziej zbliżonym do pielęgniarki. W Niemczech nie można wykonywać tego zawodu bez odpowiedniego wykształcenia. Nawet, jeśli ktoś ma wyksztalcenie medyczne, pielęgniarskie w Polsce lub ukończył kursy w tym kierunku, które są uznawane…

Opieka osób starszych w Niemczech- ważne informacje

Wyjeżdżając z polską firmą możesz na bieżąco sprawdzać, czy są odprowadzane składki. Trzeba się zarejestrować na stronie

http://www.zus.pl/pue 

Następnie udać się z dowodem osobistym do ZUSu. Tam zostanie zatwierdzona Twoja tożsamość i masz już aktywne konto. Możesz się logować w każdym miejscu i o każdej porze.

Pamiętaj! Zanim wyjedzie z polską firmą upewnij się, czy znajduje się ona w Krajowym Rejestrze Sądowym. Nie wyjeżdżaj z oszustami!

http://m.krs-online.com.pl

Link do informacji sporządzonych przez Caritas, dla osób chcących zatrudnić pomoce domowe:
https://www.caritas.de/hilfeundberatung/ratgeber/alter/pflege/haushaltshilfen-legal-beschaeftigen

A w nim o 8 godzinnym dniu pracy, 2- 3 godzinnych przerwach każdego dnia. Jednym dniu wolnym lub dwóch połówkach, 11 godzinach nieprzerwanej przerwy nocnej, 8 euro na 1 osobę, na dzień na jedzenie, o warunkach mieszkalnych, jakie powinna zastać opiekunka/ opiekun i o czynnościach, jakie powinniśmy wykonywać, a jakie nie. Informacje na do…

Referencje

Zanim zjedziemy ze zlecenia, warto jest poprosić rodzinę podopiecznego lub samego podopiecznego o wystawienie referencji. Często zdarza się, że nasze prośby są ignorowane. Rodziny podopiecznych lub podopieczni tłumaczą, że nie wiedzą jak napisać. Czasami po prostu im się nie chce. Dlatego warto mieć przy sobie gotowy formularz do wypełnienia. Zapewniam- nikt nie odmówi wypełnienia takiego formularza. Proponuję wydrukować i zabrać ze sobą zawsze ze dwa egzemplarze. Dobre referencje, a właściwie jakiekolwiek referencje, z pewnością pomogą Wam w szukaniu kolejnego zlecenia.
Nie przejmujcie się, jeśli ktoś zaznaczy, "słabo" lub "zadowalająco". Miałam podopieczną, która zaznaczyła mi słaby język i słabe sprzątanie. Wiem jak mówię. Każda kolejna rodzina się o tym przekona. Natomiast jeśli chodzi o sprzątanie- no cóż. To był najbrudniejszy dom, w jakim byłam. Są miejsca, których po prostu nie da się posprzątać. Podopieczna chyba samej sobie wystawiła tak negatywną opinię…

Podopieczna straciła przytomność, jest chora

Podopieczna straciła przytomność, dzieje się z nią coś niedobrego, jest chora...
Co robić? Siedzieć i myśleć? Pisać o tym na fb? Wydawać samemu diagnozę? Poinformować rodzinę i liczyć na ich reakcję? Z reakcją rodziny może być rożnie. Czasami nie zdają sobie sprawy, jak poważny jest stan zdrowia ich rodziców. Małe wypadki bagatelizują. To nie oni przebywają z podopieczną i muszą patrzeć jak się dusi, męczy, źle sypia, puchnie, krwawi. Różne zdarzają się sytuacje. Niemcy jak ognia boją się szpitali. Zwłaszcza nasi podopieczni, którzy boją się, że ze szpitala już nie wrócą. W domu czują się bezpiecznie. Boją się, że w szpitalu umrą, że nie będą mogli robić tego, do czego przywykli, że będąc kłopotem dla rodziny skończą w domu opieki lub w domu starców. Natomiast ich rodzinom faktycznie czasami nie zależy. Z tego co czytam, to czasami mam wrażenie, że niektórzy zatrudniają polskie, niedoświadczone opiekunki w nadziei, że pozbędą się problemu. Natomiast opiekunki wpadają ze skrajności w s…

Co to jest Minijob, praca zwana również na Basis?

( Stworzyłam dzisiaj w kawiarni. W dzień wolny od pracy. )
Pracę Minijob można porównać do naszych śmieciówek. Zawierana jest przy pracach krótkoterminowych lub takich, gdzie wynagrodzenie miesięczne nie przekroczy 450 euro. Jest to kwota wolna od podatku, składek zdrowotnych, pielęgnacyjnych oraz na wypadek bezrobocia. Obowiązują natomiast składki emerytalne. Pracownik może jednak z nich zrezygnować. Poza tym obowiązują prawa, jak przy zatrudnieniu na cały etat. Prawo do urlopu ( w zależności od tego, ile dni w tygodniu się pracuje ), prawo do chorobowego ( nie dłużej niż 6 dni ). Jeśli jest się zatrudnionym dłużej niż 6 miesięcy obowiązuje również okres wypowiedzenia. Jeśli miesięczny dochód przekroczy 450 euro, ale rocznie nie przekroczy 5400, nadal mieścimy się w Minijob. Osoba pracująca na cały etat może mieć tylko jeden Minijob. Osoby niepracujące na całym etacie mogą mieć ich kilka. Suma wynagrodzeń na wszystkich Minijobach nie może przekroczyć 450 euro miesięcznie, lub 5400 r…

Wysokość wynagrodzenia w opiece

Jak wysoka jest pensja opiekunki/ opiekuna pracującego w opiece?
Wynagrodzenie może się różnić w zależności od doświadczenie, od znajomości języka, umiejętności, jak i od samego zlecenia. Czyli tak, jak w każdej innej pracy- człowiek potrafi więcej, pracuje lepiej, pracuje ciężej i dostaje wyższe wynagrodzenie. Duże znaczenie ma również nasza świadomość. Muszę przyznać, że czasami czytając to, co piszą opiekunki na forach, sama łapię się za głowę. Na przykład wczoraj spotkałam się ze stwierdzeniem, że 1500 € na osobę to jest minimum. Nie będę się spierała, czy jest to dużo, czy jest to mało. Moim zdaniem stwierdzenie takie jest zabawne. W rzeczywistości nic ono nam nie mówi. Każda opiekunka/ opiekun są inni. Każdy ma inny drogę za sobą. Każdy ma inne doświadczenie. Każdy inaczej radzi sobie z językiem. Każdy ma inną sytuację finansową. Na zleceniach też bywa różnie. Mamy do czynienia z różnymi chorobami, różnymi podopiecznymi, z różnymi sytuacjami- trudnymi sytuacjami. To, jak opieku…

Lekcja27, rozmowa telefoniczna- das Telefongespräch ( na życzenie czytelniczki bloga- Joli )

Das Telefon klingelt. Dzwoni telefon.
Jemand ruft an. Ktoś dzwoni.
Ich gehe ans Telefon. Idę odebrać telefon?
Darf ich ans Telefon gehen? Mogę odebrać telefon?
Gehen Sie ans Telefon oder soll ich dran gehen? Odbierze Pani/ Pan Telefon, czy ja mam odebrać?

I teraz ważna sprawa. Ogólnie odnośnie rozmów telefonicznych. Gdy odbieramy telefon, nie mówimy, jak ciele- „ hallo ”. Chyba, że znamy rozmówcę i wiemy, że jesteśmy z nim na stopie koleżeńskiej. Co, jeśli nie wiemy kto dzwoni, lub dzwoni ktoś, z kim nie mamy zażyłych relacji? Gdy nie wiemy, kto dzwoni, lub nie mamy z tą osobą zażyłych relacji, mówimy Guten Morgen, Guten Tag i koniecznie się przedstawiamy. Podajemy albo nazwisko i imię, albo nazwisko, imię i zwrot am Telefon/ am Apparat.

W trakcie rozmowy należy używać słów/ zwrotów takich jak:
gern- chętnie
gleich- za chwilkę
sofort- natychmiast
ich verstehe- rozumiem
ich notiere es gleich- zanotuję za chwilkę
ich schreibe es auf- zapiszę to.

Jeśli rozmówca zmuszony jest do pytania …

Karta EKUZ

Europejska Karta Ubezpieczenia Zdrowotnego
Poruszę temat tylko pod kątem naszej pracy i problemów opiekunek/ opiekunów.
Najważniejszy punkt- EKUZ, jakie opiekunki wybierają sobie same, korzystając z tego, że są matkami Polkami/ żonami/ emerytkami, to karta turystyczna. Nie upoważnia ona do darmowej pomocy medycznej, jeśli dana osoba wyjechała do pracy, a nie jak sama nazwa karty mówi w celach turystycznych. KROPKA!!! Temat zamknięty. Nie ma dyskusji. Jeśli wyjeżdżamy przez firmę do pracy, nie ma więc najmniejszego sensu, wybieranie turystycznej karty EKUZ.

O wydanie karty EKUZ pracowniczej występuje firma. W tym celu pracownik musi napisać upoważnienie dla firmy, o złożenie i odebranie karty EKUZ przez firmę. Firma najpierw występuje do ZUSu o wydanie dokumentu A1. Następnie z wnioskiem, danymi pracownika ( imię, nazwisko, adres zamieszkania, państwo, okres oddelegowania ) oraz formularzem A1 startuje do NFZ o wydanie pracowniczej karty EKUZ. Dokument A1 określa polskie ustawodawstwo j…

Lekcja22, czasowniki mocne i nieregularne ( 6 )

Podopieczni i mieszkania ogarnięci? Myślicie, że to koniec na dzisiaj? A niemiecki był? Ano nie było 😉 Jeszcze tylko pięć słówek na dzisiaj i Feierabend.

uciekać
fliehen- floh- geflohen ( sein )

Die Maus ist in eine Spalte in dem Boden geflohen. Mysz uciekła w szparę w podłodze.
Ich bin schon aus mehreren Stellen geflohen. Uciekłam już z wielu zleceń.
Warum bist du geflohen? Dlaczego uciekłaś.
Ich floh, weil es dort unzumutbare Umstände gab. Uciekłam ponieważ warunki były nie do zaakceptowania/ nieludzkie.

płynąć
fließen- floss- geflossen ( sein )
du/er/sie/es fließt

Beim Hochwasser floss Wasser ins Haus. Podczas powodzi woda wpływała do domu.
Es sind viele Trennen geflossen. Dużo lało się łez.
Wie lange ist das Wasser schon geflossen? Jak długo już leciała ta woda?

żreć
fressen- fraß- gefressen ( haben )
du/ er/ sie/ es friesst

Ich frass wie verrückt. Żarłam jak szalona.
Mein Hund hat meinen Schuh gefressen. Moj pies żarł mojego buta.
Warum hast du so viel gefressen? Dlaczego tak się nażar…

Lekcja29, numer alarmowy 112

Pisałam już, jak wygląda sytuacja, gdy podopieczna zostaje zabrana do szpitala. Jak wygląda wtedy sytuacja opiekunki, oraz co powinna robić
http://kasiaperla.blogspot.de/2018/01/podopieczna-trafia-do-szpitala-jak-sie.html?m=1 ).
Na Waszą prośbę podaję kilka ważnych zwrotów, które mogą się przydać, gdy będziemy wzywać pogotowie ratunkowe. Jeśli z podopieczną będzie działo się coś niedobrego, nie należy się długo zastanawiać, tylko niezwłocznie trzeba wezwać pogotowie. Numer pogotowia ratunkowego to 112. Warto zawsze w pobliżu telefonu mieć nie tylko ważne numery do członków rodziny, czy do lekarzy. Koniecznie trzeba mieć również własny adres. Być może obecnie pamiętamy. Nigdy jednak nie wiadomo, jak zachowamy się w stresowej sytuacji, czy będziemy w stanie podać adres z pamięci. Zwłaszcza, jeśli na zleceniu nie jesteśmy jeszcze długo. Wbijamy numer 112. Gdy ktoś się zgłosi, koniecznie przedstawiamy się:

Hallo/ Guten Abend/ Guten Tag. Ich bin eine Betreuung von Frau Schmidt. Ich möch…