Polecany post

Kalendarz adwentowy (Adventskalender) - nagrody za komentarze

Chyba nie muszę nikomu wyjaśniać, co to jest kalendarz adwentowy. Ma on umilić i skrócić czas oczekiwania na Boże Narodzenie. Sam pomysł po...

Z jaką firmą wyjechać? O co pytać potencjalną zmienniczkę?


Przypuszczam, że wiele opiekunów i opiekunek nie ma stałego miejsca pracy. Jak sprawdzić nową firmę? Jak sprawdzić nowe zlecenie? 

O firmie można poszukać informacji w internecie. Pamiętajcie, że nie każda negatywna opinia musi być prawdziwa. Zdarza się, że gdy jedna osoba napisze coś negatywnego o firmie, nagle pod komentarzem pojawiają się setki negatywnych komentarzy, że ktoś coś widział, ktoś coś słyszał, a konkretów w ogóle. Zwłaszcza z pierwszej ręki. Raz spotkałam się z tym, że firma konkurencyjna robiła straszne zamieszanie pod postem firmy, z którą chciałam wyjechać. Gdy poprosiłam o bliższe informacje, pani przyznała się, że jest koordynatorką w innej firmie i pracuje u niej kilka opiekunek, które wcześniej pracowały dla firmy, z którą ja chciałam wyjechać. Powiedziała, że jak prześlę jej umowę, to ona ją sprawdzi i powie, czy mogę ją podpisać. Było to bardzo dziwne doświadczenie i wbrew temu, co mówiła mi ta kobieta, wyjechałam z tą firmą i nie żałuję. Dlatego warto zapytać o konkretny powód negatywnej opinii i zastanowić się, czy brzmi to logicznie. 

Myślę, że nie ma idealnej firmy, ani idealnego zlecenia. Mogą być jedynie zlecenia znośne, na których da się pracować i firmy, które zatrudniają na w miarę uczciwych warunkach i służą pomocą w razie problemów. Najważniejsze jest, by wyjechać legalnie (oczywiście słowa kieruję do osób, które chcą wyjechać legalnie - zdarza się, że ktoś werbuje niby do legalnej pracy, a potem okazuje się, że jednak jest to praca na czarno). Koniecznie należy spytać firmę o ubezpieczenie, o składki. Z reguły firmy podają prawdziwe informacje. Jak sprawdzić, czy firma jest wpisana w krs i czy opłaca nam składki, podałam w jednym z pierwszych postów: Podstawowe informacje.


Jeśli korzystamy z opinii o firmie na forum, przyjrzyjmy się, czy są to konkretne informacje, czy raczej wypowiedzi rozwścieczonej opiekunki, która nawet nie potrafi składnie opowiedzieć, dlaczego źle wypowiada się o danej firmie. Nie chcę krytykować opiekunek. Sama nie raz miałam problemy na zleceniu. Wiem, że to są ogromne emocje. Miewałam też problemy z firmą. Trzeba jednak próbować załatwić sprawy tak, jak należy. Czasami wina leży po obydwóch stronach. Ktoś nie potrafił nam pomóc, ale my nie potrafimy też w odpowiedni sposób poprosić o pomoc lub nie mamy cierpliwości, gdyż jest nam najzwyczajniej w świecie ciężko i nie panujemy nad własną reakcją i czynami. Nie zawsze znaczy to z automatu, że firma jest bee. 

Dlatego, moim zdaniem, wybranie odpowiedniej firmy to jedynie drobny sukces. Najważniejsze jest wybranie dobrego zlecenia. Wiem, że wiele osób kieruje się jedynie wysokością pensji. Byłabym łgarzem, gdybym powiedziała, że wynagrodzenie nie jest dla mnie ważne. Tak na logikę jednak, jeśli ktoś więcej płaci, to ma jakiś powód. Niekoniecznie musi to znaczyć, że firma jest lepsza od innych. Może się okazać, że składki są mniejsze, albo w ogóle nie ma się ubezpieczenia lub że zlecenie jest po prostu bardzo ciężkie. Nie odradzam nikomu, wyjeżdżania za wysokie stawki, ale proszę, bądźcie wtedy szczególnie ostrożni. Nikt nie zna Was tak, jak Wy sami. Zastanówcie się ile macie siły, z jakimi ludźmi i z jakimi chorobami chcecie pracować. Z własnego doświadczenia wiem, że czasami pracownik firmy próbuje namówić na zlecenie, na chorobę, na warunki, które do nas nie przemawiają. Z grzeczności decydujemy się, myśląc, że jakoś to będzie, skoro ktoś nas zachęca, przekonuje, że to dobre zlecenie. Jednak to, co dla innych jest dobrym zleceniem, dla Was niekoniecznie musi być dobre. Także w pierwszej kolejności musicie być wierni sobie. Na zlecenie zdecydujcie się dopiero wtedy, gdy na podstawie podanych informacji, macie stuprocentową pewność, że takiego zlecenia właśnie szukacie. Wiadomo, że podane informacje mogą w pewnym stopniu odbiegać od prawdy. Dlatego warto porozmawiać ze zmienniczką. Jeśli dobrze zna się niemiecki, można również poprosić o kontakt z rodziną. Miałam już sytuacje, gdzie po kontakcie z członkiem rodziny podopiecznej,  nie zdecydowałam się na wyjazd. Nawet nie ze względu na podane informacji. Tylko dlatego, że czułam, że nie będę się z tą osobą dobrze rozumiała. 
No i teraz sedno sprawy o co pytać zmienniczkę i rodzinę podopiecznych?
Zacznijmy od spraw podstawowych, czyli od samych warunków mieszkalnych:

Czy jest własny pokój.

Czy ten pokój można zamykać. Przy osobach chorych na demencję, radzę zamykać się na noc. Nigdy nie wiadomo, co może się wydarzyć.


Czy jest dostęp do łazienki, czy jest wspólna z podopieczną (jeśli dla kogoś to jest ważne).

Na której kondygnacji znajduje się pokój. To nie przesądza o wszystkim. Liczcie się z tym, że pokój na poddaszu w środku lata, może być bardzo uciążliwy. W gorące dni może tam być sauna. W pokoju w piwnicy może panować wilgoć. Bywają jednak pokoje zarówno w suterenach, jak i na poddaszach, które można zaakceptować. Moim zdaniem. Być może brzmi to przerażająco. Jeśli jednak są czyste, suche, zadbane, to czasami mimo wszystko warto zdecydować się na takie zlecenie. Ma to swoje plusy. Wieczorem, czy w trakcie przerwy, ma się spokój i ciszę. Jeśli jednak dla kogoś jest to poniżające, nie będę przekonywała. Tym bardziej warto o to spytać, by nie było niespodzianki i nieprzyjemności.
Czy jest ogrzewanie centralne na olej. Pytanie może wydawać się dziwne. Ale odkąd trafiłam na podopieczną z piecykiem na węgiel, wolę o to pytać. Jakoś przeżyłam, rozpalając codziennie w piecu, ale to był ogromny szok i gdyby nie fakt, że zlecenie ogólnie było w porządku i nie było się czego przyczepić, nie wiem, czy bym to zaakceptowała. Jeśli usłyszycie, że ogrzewanie centralne jest na olej, a jesteście zmarzluchami, warto spytać dodatkowo, jaka panuje temperatura w domu 😊 Kolejne dziwne pytanie. Raz spytałam o ogrzewanie. Pojechałam. Na miejscu okazało się, że faktycznie jest. Podopieczna natomiast namiętnie je wyłączała. W łazience i w toalecie było 7 stopni. W innych pomieszczeniach tak od 12 do 16. Zresztą całkiem niedawno miałam podobne zlecenie, tyle że trafiłam tam w kwietniu i nie odczułam tego, aż tak bardzo. Wiem, że pierwsza opiekunka, która pracowała tam w styczniu, bardzo cierpiała z tego powodu. 

Czy nie ma problemu z korzystaniem z pralki. Miałam jedynie sytuację, gdzie podopieczne na początku trochę mi się wtrącały do tego ile i jak piorę. Ale przecież ja z czymś takim sobie poradzę. Wiem jednak, że są miejsca, gdzie dostęp do pralki faktycznie może być utrudniony. Ograniczony. Zadając takie pytania, czuję się dziwnie. Ktoś może pomyśleć, że w strasznych miejscach musiałam wcześniej pracować. Ale wolę spytać, niż potem pluć sobie w brodę, że tego nie zrobiłam.
Dla mnie, jak się okazało, ważna jest również suszarka do ciuchów (zwłaszcza, gdy wyjeźdżam w zimie) i zmywarka do naczyń. Powoli przyzwyczaiłam się do zmywania tysięcy talerzyków i sztućców ręcznie. Jest to jednak męczące i denerwujące. A jeśli ma się wiele innych obowiązków, czynność ta może zabierać nam również zbyt dużo czasu i energii.

Czy jest internet. Niektórzy być może korzystają z telefonu. Jeśli na tym Wam zależy, też się upewnijcie. Ja nie korzystam z telefonu podopiecznych i szczerze w większości domów, w jakich byłam, raczej nie było takiej możliwości. Jeśli nawet było przyzwolenie rodziny podopiecznej, to chora kobieta widziała oczyma wyobraźni, jak jej majątek idzie na opłacenie rachunków telefonicznych. Starsi ludzie niekoniecznie rozumieją, że można wykupić tanie rozmowy na Polskę lub że te rozmowy są już w pakiecie. Jeśli więc nie korzystacie z internetu, to upewnijcie się, że z korzystaniem z telefonu nie będzie trudności.
Czas wolny - ile tego czasu wolnego jest. Pamiętajcie, że powinniśmy mieć dwie do trzech godzin  wolnych dziennie. Próbujcie też wytargować sobie jeden dzień wolny lub dwie połówki w tygodniu. Jeśli nie da rady, próbujcie chociaż z jedną połówką. Od czegoś trzeba zacząć. A móc wyjść z domu i nie spieszyć się do niego z powrotem z wywieszonym jęzorem, to jest naprawdę uczucie nie do opisania. Człowiek czuje się wolny, pomimo, że jest na zleceniu. Wtedy dopiero można faktycznie odpocząć, coś zobaczyć, spotkać się z kimś na spokojnie.

Stan podopiecznego. Dla mnie to w sumie najważniejsze, gdyż opiekuje się tylko osobami chodzącymi, właściwie bez inkontynencji. Zdarzyły mi się osoby z wkładkami lub pampersami, ale jeśli same nad tym panują, przestałam to traktować, jako powód do odrzucenia zlecenia. Jeśli ktoś Wam mówi o stanie pacjenta, pytajcie o wszystko dokładnie. Chodzik, a chodzik to nie to samo. Transfer, a transfer z pewnością też różnie wygląda. Rak, demencja, chemioterapia, cewnik, alzheimer, zaburzenia mowy, słuchu – u poszczególnych osób mogą się one różnić. Brat mojej podopiecznej jest właśnie po operacji raka jelita. Jeszcze miesiąc nie minął, a on przyjechał do nas sam autem. Kiedyś natomiast miałam propozycję pracy u pani z rakiem, gdzie niby pani była po operacji, chodząca i potrzebowała jedynie towarzystwa. Coś mi nie dawało spokoju. Poprosiłam o rozmowę z tą panią. Umówiłam się na dzień i godzinę. Zadzwoniła do mnie koordynatorka z domu podopiecznej i powiedziała, że podopieczna nie ma siły ze mną rozmawiać. Nie rozumiałam, o co chodzi. Pomyślałam, że psychicznie nie jest w stanie. Firma w Polsce tak mnie zapewniała, że to jest chodząca kobieta. Spytałam więc niewinnie, czy się stresuje. Koordynatorka odpowiedziała: „przecież ta kobieta umiera”. Nie miała siły, czekała na śmierć, która miała przyjść lada dzień. Być może wiele z Was jest obyta ze śmiercią. Ja jednak nie byłabym w stanie patrzeć, jak człowiek umiera na moich oczach. Jeśli czegoś nie rozumiecie, nie jesteście pewni, pytajcie o każdy szczegół. Pytajcie, jakie czynności będą należały do  Was, a do jakich przychodzą służby medyczne. Pamiętajcie, że nie wolno nam wykonywać czynności medycznych, czyli wszystkiego tego, co przepisuje lekarz. Moja zmienniczka, która raczej szuka takich samych zleceń, jak ja, zadzwoniła raz i z radością oświadczyła, że ma super zlecenie – pan z cewnikiem. Znam ją dobrze i wiem, że pan z cewnikiem nie jest dla niej. Więc tłumaczyłam jej: „słońce – cewnik, przecież przy tym trzeba coś robić, czy ty chcesz to robić?”. Wracałam wtedy busem do domu. Jakaś pani obok stwierdziła, że to nic takiego. Podałam jej telefon, żeby opowiedziała zmienniczce, jak taka praca wygląda. Pani opowiadała, jakby to była banalna sprawa, a ja wiem, że zmienniczka pewnie nawet słuchać tego nie mogła. Skończyły rozmowę. Po cichu, by nie urazić kobiety, z którą jechałam, napisałam SMSa do zmienniczki, by dokładnie spytała, co będzie musiała tam robić. No i chwilę później oddzwania zmienniczka i mówi: „Basia, miałaś rację, wszystko mi dokładnie powiedzieli, przecież ja tego nie będę robiła”. To tylko taki przykład. Dziewczynie powiedzieli: „to tylko cewnik”. Nie za bardzo wiedziała, co się z tym wiąże, ale jeśli to "tylko cewnik", to dlaczego nie? Ano dlatego, że dla jednej to „tylko”, a dla drugiej to „aż”. I tak może być z każdą chorobą. Moja podopieczna ma "tylko" alzheimera i "tylko" Parkinsona. Ale na razie to jest faktycznie "tylko", zwłaszcza dla mnie, bo z demencją i alzheimerem mam mniejsze problemy, niż z ludźmi bez tych zaburzeń. Podopieczna jest jeszcze samodzielna. Widzę, jak trudno jej trzymać filiżankę, czy jeść. Przy  ubieraniu też chyba pomaga jej mąż. Natomiast dla wielu osób to zlecenie już w tym momencie byłoby za trudne. Dla mnie kiedyś to również będzie "aż" alzheimer i "aż" Parkinson. Nie każdy sobie z tymi chorobami poradzi. Zwłaszcza w zaawansowanym stadium. Dlatego nie podejmujcie pochopnie decyzji. Zastanówcie się, z jakim nakładem pracy wiąże się dane zlecenie i czy podołacie. 
Warto również spytać orientacyjnie o plan dnia. Zdarza się, że panie opowiadają po kolei ze szczegółami, o której ktoś pije, je, robi kupę, myje zęby. Tak szczegółowo nie musimy wiedzieć wszystkiego przed wyjazdem. Ale spytajcie, o której się wstaje, o której jest obiad, o której przerwa i kiedy podopieczny chodzi spać. Czy w nocy jest cicho. Czy podopieczny śpi. Czy nie robi niepotrzebnego hałasu. Miałam podopieczną, która do późna oglądała telewizję i to bardzo głośno. Ostatnio miałam pana, który całą noc miał włączone radio. Teraz mam podopiecznych, którzy do północy albo dłużej siedzą. Dodatkowo nie zachowują się cicho. To ogromnie męczące. Zwłaszcza jeśli pokój ma się obok.

Aha. Pytajcie o jedzenie. Kto robi zakupy. Jaka jest kwota. Czy można gotować, co się chce, czy jest jakieś marudzenie, szczególne wymagania, dziwne nawyki. To podstawowa potrzeba człowieka i nic nie wyprowadza mnie tak bardzo z równowagi, jak problemy z zapewnieniem tych podstawowych potrzeb. Tak długo, jak nie rozwiążę na zleceniu problemów z wyżywieniem, nie jestem w stanie stawić czoła kolejnym. 

Dla wielu z Was z pewnością ważny jest rower lub auto.


Warto spytać, czy wymaga się mycia okien lub wykonywania prac ogrodowych. Po co przeżywać taki stres na zleceniu i tłumaczyć, gdy jest się już na miejscu? Lepiej spytać przed wyjazdem. Można w ten sposób uniknąć nieprzyjemności.


Czy na miejscu jest pościel i ręczniki dla opiekunki.
Czy podopieczną/ podopiecznego odwiedza rodzina, czy jest z nimi dobry kontakt i czy można na nich liczyć.
Z mojej strony to chyba tyle punktów. Jeśli coś jeszcze Waszym zdaniem jest ważne, napiszcie w komentarzu pod postem.
Sama nie zawsze o wszystko spytam. Nie zawsze naciskam, by te kryteria były faktycznie spełnione, ale to Wy musicie wiedzieć, na jakie ustępstwa jesteście w stanie pójść, a gdzie jest Wasza granica. Co jest ważne, a co mniej ważne.
Powodzenia w podejmowaniu decyzji. Oby zawsze były słuszne. 
I pamiętajcie: wybranie dobrej firmy, nie gwarantuje dobrego zlecenia. Bądźcie do końca czujni. 
Aha, sprawdzajcie sobie sami transport, sprawdzajcie, czy na miejscu nic się nie zmieniło, czy ktoś na Was jeszcze czeka. Większe firmy mogą mieć bałagan i czasami pewne sprawy mogą zostać niedopilnowane. Dlatego mimo wszystko sami pilnujcie swoich spraw. Chociaż czasami może wydawać się to niepotrzebne. 
Ja od lat zawsze tak robię. Również, gdy pracowałam w restauracji. Zawsze dzwoniłam na stacjonarny, by sprawdzić, że tą restaurację prowadzi człowiek, z którym rozmawiałam na komórce. Dzień przed wyjazdem dzwoniłam i pytałam, czy nic się nie zmieniło i czy faktycznie mam przyjechać.
W opiece również warto przedzwonić dzień przed wyjazdem. Spytać, kto będzie na nas czekał, podać godzinę przyjazdu w przybliżeniu. Ja zawsze sprawdzam sobie w Google na mapkach, jak jest położony dom. Raz zdarzyło mi się, że agencja podała zły adres. Pod podanym adresem był teren przemysłowy. Też może się zdarzyć. Sprawdzam również, jakie sklepy są w pobliżu, drukuję sobie mapki, spisuję adresy. Niby ktoś powinien nam wszystko pokazać, ale nie zawsze tak jest. Mi szczerze mówiąc, rzadko ktoś coś pokazywał.

4 komentarze:

  1. Świetny artykuł. Fajnie, że ktoś to wszystko fajnie w jednym miejscu napisał

    OdpowiedzUsuń
  2. Basiu jesteś rewelacyjna! To jest abecadło opiekunki, które kazda z nas powinna znać przed wyjazdem to potem będzie luzik. Dobra robota.

    OdpowiedzUsuń