Przejdź do głównej zawartości

Persona non grata


Dziś będzie króciutko. Żadnych przemyśleń. Jedynie fakty. Przybyłam zobaczyłam. Walczę, jak małe lwiątko mając nadzieję, że zlecenie da rady ustawić. Wciąż mam nadzieję, że to może być dobre Stelle. A raczej miałam. Powoli jednak zaczynam szczerze w to wątpić. Wyjazd ze sprawdzoną firmą nie daje gwarancji na powodzenie. Owszem. Załatwili mi dwa razy po pół dnia wolnego. Bez czasu dla siebie dawno już bym zwariowała. Chociaż poza uzgodnionym czasem, mam go mnóstwo. Schodzę praktycznie jedynie robić posiłki. Jednak dopiero, gdy wyjdę z domu, wsiądę do auta i pojadę w siną dal, mogę odpocząć. Przestałam się już przejmować, że podopieczni być może oczekują na mnie z kolacją. Najchętniej to bym codziennie po obiedzie wyjeżdżała i wracała późną nocą. I tak nie jestem tu potrzebna. 
Zarówno pracownicy w biurze, jak i koordynatorka reagują na moje telefony dotyczące wyżywienia. Tylko, jak mają mi pomóc? Nie wiem. Może jestem taką księżniczką na ziarnku grochu i nie potrafię się dostosować do zakupów robionych przez rodzinę podopiecznych raz w tygodniu. Ciągle walczę z negatywnymi uczuciami. Tłumaczę sobie, że nie jestem jedyną opiekunką, która nie robi sama zakupów. Robię szczegółowe listy zakupów, a chłopaki starają się kupić wszystko z listy. Wyobrażam sobie, że to bardzo trudne zadanie z matką u boku. 
Zastanawiam się, w jakim celu to wszystko. W jakim celu jest ta cała walka o zachowanie pozorów, że ich matka jest zdrowa? Moim zdaniem wszystko podąża w złym kierunku. Kobieta nie będzie już mądrzejsza. Z dnia na dzień będzie coraz gorzej. Czy nie lepiej teraz przyzwyczajać ją do choroby i do tego, że musi zrozumieć, że najwyższy czas, by polegać na opiekunce. Czy jeśli teraz, gdy jeszcze ostatnie szare komórki funkcjonują nie powinno się jej tego uczyć. Wyrobić w niej takiego nawyku, że może na kogoś liczyć? Jeśli nie teraz to kiedy? Jak już nic nie będzie rozumiała? 
Widzę to Stelle oczyma wyobraźni za kilka miesięcy. Będzie nie do zniesienia. Nie wiem, czy tłumaczyć coś rodzinie pani Flip. Czy zostawić wszystko tak, jak jest. Oni nie rozumieją. Ja rozumiem. Ale, czy to jest moja praca? Czy to jest moja misja? Czy ja mam uświadamiać tych ludzi. W Niemczech są punkty, które służą pomocą i informacją ludziom, którzy w rodzinie mają osoby z demencją. Dlaczego tak niewiele osób z tego korzysta? Dlaczego nikt tego nie rozumie, że z tą chorobą człowiek nie poradzi sobie, jeśli nie ma o niej pojęcia?
Przypomina mi się Sofjencja, która krzyczała, że nie potrzebuje pampersów. Patrzę na podopieczną, która zrezygnowała z cewnika i przyjeżdża z zakupów z jakimiś kosmicznymi podpaskami, jak na słonia i mówi, że musiała kupić wkładki. Przegląda umieszczone w szufladzie cienkie pampersy i pokazuje ze śmiechem, że jej dzieci kupili, bo się zmartwili, że teraz będzie musiała nosić pampersy. Nie ważne, że ta jej wkładka jest cztery razy większa od tego pampersa. Ona z czystym sumieniem może powiedzieć, że nie potrzebuje pampersów. Kogo ona oszukuje? Mnie? Własne dzieci? Czy siebie? Czy nie powinna się przyzwyczajać do cewnika? Czy jeśli całkowicie zgłupieje, łatwo będzie jej z czymś takich chodzić, jeśli jako osoba zdrowa nie mogła do tego przywyknąć? Będzie miała opiekunka kłopot. Jestem na sto procent pewna.
Dzisiaj przyszedł ktoś z Caritasu. Okazało się, że w domu mamy aparat do wzywania pomocy w nagłych wypadkach. Popatrzyłam zdumiona na kobietę. Domyśliłam się, że jeśli coś mamy, to znajduje się to w biurze. Zaprowadziłam ją na górę, a tam czekała pani Flip, która, jak się okazało, telefonicznie była już poinformowana, że ktoś przyjdzie. Rozmawiam z pracownikiem Caritasu. Okazuje się, że nasze urządzenie nie wiedzieć dlaczego jest nieczynne. Na pytanie od kiedy nie potrafię odpowiedzieć. Stwierdzam, że nie miałam pojęcia, że coś takiego mamy. 
Staruszka odzywa się zdenerwowana - nawet nie do mnie tylko do męża. Pyta, po co ja tu przyszłam i oświadcza, że mam iść gotować obiad. Podnosi mi ciśnienie. Mówię do niej, że po pierwsze, jako opiekunka, powinnam wiedzieć, że coś takiego mają w biurze. Po drugie jestem tutaj, bo chcę wiedzieć, czy działa, czy nie i chcę pomóc. Przecież oni obydwoje mają demencję. Pani Flip nie odezwała się ani słowem. Pan Flap, który z natury jest bardzo pokorny, o mały włos nie eksplodował. Zaczął wrzeszczeć, że on sobie wyprasza. Że sama mam demencję i mam się natychmiast wynosić z ich domu. Zeszłam na dół. Dokończyłam gotować. Usiadłam i zaczęłam się zastanawiać, po co ja tu jestem. 
Minęło pół dnia. Nadal siedzę i się zastanawiam. Chyba umysł mi się zaciął, bo nic nie wymyśliłam. Wiem, że gdy starsza pani miała wypadek, w szpitalu powiedziano, że ona nie może mieszkać sama. Ponieważ tak powiedziano, znalazłam się tu ja - trzecia z kolei opiekunka. Tylko, czy ja mam płacone za to, by tu mieszkać? By tu mieszkać i cierpieć? Mieszkać, cierpieć, udawać, że podopieczni są zdrowi i żyć pod dyktando ludzi, których umysł już nie działa. tak, jak powinien. Przecież oni nie mogą mieszkać sami, ponieważ nie mogą już logicznie i mądrze myśleć. Nie są w stanie zaspokoić własnych potrzeb. Skąd to założenie, że zaspokoją nie tylko swoje potrzeby, ale i moje. Także stałam się zależna, od ludzi, którzy nie mogą sami o sobie decydować. Natomiast mogą decydować o mnie. Co za paradoks. 

Jestem psujką. W tym momencie psuję Stellę. Godząc się na pewne sprawy, doprowadzę do tego, że za kilka miesięcy kobieta skończy w domu starców, bo nikt z nią nie wytrzyma, gdy choroba jeszcze bardziej nią zawładnie, a ona nie będzie nauczona przyjmowania pomocy. Obiecałam sobie po doświadczeniach u Sofjencji, że już nigdy więcej na to nie pozwolę, by osoba demencyjna dyktowała, co robi. Ale jakie mam wyjście? Zmuszać ją do czegoś? Zmuszać jej rodzinę, by w pewnych sprawach zadecydowała wbrew woli matki? Przecież ona dostałaby takiego szaleja, że odrazu znalazłaby się w zakładzie psychiatrycznym. Więc trwam na posterunku i przyglądam się, jak kobieta na własne życzenie idzie na dno. 

Komentarze

  1. To prawda, że często spotykamy się z tego rodzaju paradoksem, który negatywnie odbija się na naszym własnym zdrowiu. Ponieważ, tego rodzaju podopieczni wymuszają ślepe i głuche posłuszeństwo na swoich dzieciach, które nie potrafią bądź nie chcą się racjonalnie i zgodnie z prawem przeciwstawić i jednoznacznie zdecydować o dalszym zdrowiu i bezpiecznym byciu własnych rodziców, a do tego bezmyślnie nie wspierają odpowiedzialnej za ich (rodziców) stan opiekunki, która poświęca dla nich swoje zdrowie i życie by czuli się zadowoleni i bezpiecznie. Niekiedy brak słów, na ten stan rzeczy. Temat rzeka, do którego być może w dyskusji wrócę, bo teraz muszę pojechać do laboratorium na badania. A więc, do zobaczenia :)

    Miłego dnia Basieńko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jako opiekunka powinnam postawić sprawę jasno. albo się przeciwstawią, albo mnie tu nie będzie. przestałam już chyba jednak podchodzić do tej pracy ambitnie. niech inni walczą. ja pociągnę to zlecenie, tak długo, jak długo będzie to możliwe. gdy choroba postąpi jeszcze bardziej i nie da się w ogóle pracować z tymi ludźmi najzwyczajniej w świecie podziękuję.

      Usuń
  2. Coś podobnego tez przeżyłam, też dzieci nie zdawały sobie sprawy jak bardzo ojciec jest demencyjny. Kiedy opowiadałam jak demencja z dnia na dzień postępuje i jak bardzo utrudnia życie ojcu stanowiąc w wielu przypadkach zagrożenie, zbywano mnie, że nie jest jeszcze najgorzej. Ale kto lepiej wiedział, opiekunka, która jest cały czas przy podopiecznym, czy dzieci, które zjawią się na kilka minut, nawet codziennie, ale tylko na rozmowę, a nie na uczestniczenie w życiu? I znowu kilka twoich rad Basiu wprowadziłam w życie i przestałam się tak bardzo przejmować tym, na co nie miałam wpływu. Zakończyłam 11 tygodniową Stelle i zjechałam cała happy, że już mogę odetchnąć, bez poczucia odpowiedzialności za nieodpowiedzialność dzieci .Po mnie dzieci przejęły opiekę nad dziadkiem( dziękując już firmie i opiekunce) udostępniając mu jedno z mieszkań w ich olbrzymim domu, a dom dziadka sprzedając. Wiedziałam, że to zły pomysł. Potem dziadek wielokrotnie mi uciekał do starego domu np. kiedy ja miałam pauzę, tłumacząc, że w tym nowym miejscu to jest hotel, ale po posiłkach to on wraca do domu. Wiedząc, gdzie go szukać po prostu szłam po niego. Nie wierzono mi w to i w inne jego wyczyny demencyjne.
    Dwa tygodnie temu dostaję info z poprzedniej firmy, czy bym nie wróciła, bo dzieci nie dają sobie rady a ja dawałam.
    Nie wracam tam gdzie góruje pazerność nad zdrowym rozsądkiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. często tak jest. podopieczni w obecności rodziny często zbierają resztki sił i rozumu, by pokazać, że z nimi wszystko jest w porządku, w zaawansowanej demencji nie dadzą rady udawać przed dziećmi. pytanie, czy wtedy opiekunka jeszcze będzie miała ochotę pracować. tu, gdzie jestem jest właśnie taka sytuacja. siedzę i się przygląda. nauczyłam, a raczej uczę się obojętności. przez to, że traktują mnie, jak takiego głuptaska, któremu się wydaje, że wie coś o demencji, sami na tym tracą. w poprzedniej rodzinie bywało różnie, ale wiem, że wierzono w to, że wiem co robię. tutaj tego nie czuję. robię więc minimum. żyje od wolnego do wolnego. czekam do obiadu, bo potem już całkowicie wycofuję się do pokoju, do swojego świata. jestem tu, bo nie ma jeszcze dramatu pomimo bardzo moim zdaniem zaawansowanego alzheimera. ale wiem, że to kwestia kilku miesięcy i podopieczni nie będą mogli zostać sami, tak jak teraz. i wtedy zniknę stąd. bo nie będę dla kogoś, kto nie potrafi mnie docenić wychodziła z siebie. dobro wraca. zło również. takie rodziny prędzej, czy później dostaną zapłatę za swoją ignorancję wobec choroby i brak szacunku do opiekunki.

      Usuń
    2. ja nie wiem nawet, czy to jest pazerność. oni się po prostu uważają za mądrzejszych niż jakaś tam Polka.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty

Obowiązki opiekunki

Często widzę na różnych grupach, że dla wielu osób zakres obowiązków opiekunki/ pomocy domowej nie do końca jest jasny. Na wstępie chciałabym zaznaczyć, że dumnie używany przez nas zwrot „opiekunka” jest zwrotem, który przyjął się w mowie potocznej. W języku niemieckim jest ogromna różnica miedzy słowem Betreuung a Pflegerin. Tymczasem często te zwroty, nawet przez Niemców, używane są zamiennie. My jesteśmy praktycznie pomocami domowymi/ opiekunkami ( Haushaltshilfe/ Betreuung ). Od pewnego czasu możemy również przejmować niektóre obowiązki, które wcześniej należały do Pflegerin. Tłumaczenie opiekun/ opiekunka jest bardzo mylące. Pflegerin, według słowniczka, faktycznie znaczy opiekunka. Nie tak, jak nam się to wydaje! Pflegerin to opiekunka w znaczeniu bardziej zbliżonym do pielęgniarki. W Niemczech nie można wykonywać tego zawodu bez odpowiedniego wykształcenia. Nawet, jeśli ktoś ma wyksztalcenie medyczne, pielęgniarskie w Polsce lub ukończył kursy w tym kierunku, które są uznawane…

Opieka osób starszych w Niemczech- ważne informacje

Wyjeżdżając z polską firmą możesz na bieżąco sprawdzać, czy są odprowadzane składki. Trzeba się zarejestrować na stronie

http://www.zus.pl/pue 

Następnie udać się z dowodem osobistym do ZUSu. Tam zostanie zatwierdzona Twoja tożsamość i masz już aktywne konto. Możesz się logować w każdym miejscu i o każdej porze.

Pamiętaj! Zanim wyjedzie z polską firmą upewnij się, czy znajduje się ona w Krajowym Rejestrze Sądowym. Nie wyjeżdżaj z oszustami!

http://m.krs-online.com.pl

Link do informacji sporządzonych przez Caritas, dla osób chcących zatrudnić pomoce domowe:
https://www.caritas.de/hilfeundberatung/ratgeber/alter/pflege/haushaltshilfen-legal-beschaeftigen

A w nim o 8 godzinnym dniu pracy, 2- 3 godzinnych przerwach każdego dnia. Jednym dniu wolnym lub dwóch połówkach, 11 godzinach nieprzerwanej przerwy nocnej, 8 euro na 1 osobę, na dzień na jedzenie, o warunkach mieszkalnych, jakie powinna zastać opiekunka/ opiekun i o czynnościach, jakie powinniśmy wykonywać, a jakie nie. Informacje na do…

Referencje

Zanim zjedziemy ze zlecenia, warto jest poprosić rodzinę podopiecznego lub samego podopiecznego o wystawienie referencji. Często zdarza się, że nasze prośby są ignorowane. Rodziny podopiecznych lub podopieczni tłumaczą, że nie wiedzą jak napisać. Czasami po prostu im się nie chce. Dlatego warto mieć przy sobie gotowy formularz do wypełnienia. Zapewniam- nikt nie odmówi wypełnienia takiego formularza. Proponuję wydrukować i zabrać ze sobą zawsze ze dwa egzemplarze. Dobre referencje, a właściwie jakiekolwiek referencje, z pewnością pomogą Wam w szukaniu kolejnego zlecenia.
Nie przejmujcie się, jeśli ktoś zaznaczy, "słabo" lub "zadowalająco". Miałam podopieczną, która zaznaczyła mi słaby język i słabe sprzątanie. Wiem jak mówię. Każda kolejna rodzina się o tym przekona. Natomiast jeśli chodzi o sprzątanie- no cóż. To był najbrudniejszy dom, w jakim byłam. Są miejsca, których po prostu nie da się posprzątać. Podopieczna chyba samej sobie wystawiła tak negatywną opinię…

Podopieczna straciła przytomność, jest chora

Podopieczna straciła przytomność, dzieje się z nią coś niedobrego, jest chora...
Co robić? Siedzieć i myśleć? Pisać o tym na fb? Wydawać samemu diagnozę? Poinformować rodzinę i liczyć na ich reakcję? Z reakcją rodziny może być rożnie. Czasami nie zdają sobie sprawy, jak poważny jest stan zdrowia ich rodziców. Małe wypadki bagatelizują. To nie oni przebywają z podopieczną i muszą patrzeć jak się dusi, męczy, źle sypia, puchnie, krwawi. Różne zdarzają się sytuacje. Niemcy jak ognia boją się szpitali. Zwłaszcza nasi podopieczni, którzy boją się, że ze szpitala już nie wrócą. W domu czują się bezpiecznie. Boją się, że w szpitalu umrą, że nie będą mogli robić tego, do czego przywykli, że będąc kłopotem dla rodziny skończą w domu opieki lub w domu starców. Natomiast ich rodzinom faktycznie czasami nie zależy. Z tego co czytam, to czasami mam wrażenie, że niektórzy zatrudniają polskie, niedoświadczone opiekunki w nadziei, że pozbędą się problemu. Natomiast opiekunki wpadają ze skrajności w s…

Co to jest Minijob, praca zwana również na Basis?

( Stworzyłam dzisiaj w kawiarni. W dzień wolny od pracy. )
Pracę Minijob można porównać do naszych śmieciówek. Zawierana jest przy pracach krótkoterminowych lub takich, gdzie wynagrodzenie miesięczne nie przekroczy 450 euro. Jest to kwota wolna od podatku, składek zdrowotnych, pielęgnacyjnych oraz na wypadek bezrobocia. Obowiązują natomiast składki emerytalne. Pracownik może jednak z nich zrezygnować. Poza tym obowiązują prawa, jak przy zatrudnieniu na cały etat. Prawo do urlopu ( w zależności od tego, ile dni w tygodniu się pracuje ), prawo do chorobowego ( nie dłużej niż 6 dni ). Jeśli jest się zatrudnionym dłużej niż 6 miesięcy obowiązuje również okres wypowiedzenia. Jeśli miesięczny dochód przekroczy 450 euro, ale rocznie nie przekroczy 5400, nadal mieścimy się w Minijob. Osoba pracująca na cały etat może mieć tylko jeden Minijob. Osoby niepracujące na całym etacie mogą mieć ich kilka. Suma wynagrodzeń na wszystkich Minijobach nie może przekroczyć 450 euro miesięcznie, lub 5400 r…

Wysokość wynagrodzenia w opiece

Jak wysoka jest pensja opiekunki/ opiekuna pracującego w opiece?
Wynagrodzenie może się różnić w zależności od doświadczenie, od znajomości języka, umiejętności, jak i od samego zlecenia. Czyli tak, jak w każdej innej pracy- człowiek potrafi więcej, pracuje lepiej, pracuje ciężej i dostaje wyższe wynagrodzenie. Duże znaczenie ma również nasza świadomość. Muszę przyznać, że czasami czytając to, co piszą opiekunki na forach, sama łapię się za głowę. Na przykład wczoraj spotkałam się ze stwierdzeniem, że 1500 € na osobę to jest minimum. Nie będę się spierała, czy jest to dużo, czy jest to mało. Moim zdaniem stwierdzenie takie jest zabawne. W rzeczywistości nic ono nam nie mówi. Każda opiekunka/ opiekun są inni. Każdy ma inny drogę za sobą. Każdy ma inne doświadczenie. Każdy inaczej radzi sobie z językiem. Każdy ma inną sytuację finansową. Na zleceniach też bywa różnie. Mamy do czynienia z różnymi chorobami, różnymi podopiecznymi, z różnymi sytuacjami- trudnymi sytuacjami. To, jak opieku…

Lekcja27, rozmowa telefoniczna- das Telefongespräch ( na życzenie czytelniczki bloga- Joli )

Das Telefon klingelt. Dzwoni telefon.
Jemand ruft an. Ktoś dzwoni.
Ich gehe ans Telefon. Idę odebrać telefon?
Darf ich ans Telefon gehen? Mogę odebrać telefon?
Gehen Sie ans Telefon oder soll ich dran gehen? Odbierze Pani/ Pan Telefon, czy ja mam odebrać?

I teraz ważna sprawa. Ogólnie odnośnie rozmów telefonicznych. Gdy odbieramy telefon, nie mówimy, jak ciele- „ hallo ”. Chyba, że znamy rozmówcę i wiemy, że jesteśmy z nim na stopie koleżeńskiej. Co, jeśli nie wiemy kto dzwoni, lub dzwoni ktoś, z kim nie mamy zażyłych relacji? Gdy nie wiemy, kto dzwoni, lub nie mamy z tą osobą zażyłych relacji, mówimy Guten Morgen, Guten Tag i koniecznie się przedstawiamy. Podajemy albo nazwisko i imię, albo nazwisko, imię i zwrot am Telefon/ am Apparat.

W trakcie rozmowy należy używać słów/ zwrotów takich jak:
gern- chętnie
gleich- za chwilkę
sofort- natychmiast
ich verstehe- rozumiem
ich notiere es gleich- zanotuję za chwilkę
ich schreibe es auf- zapiszę to.

Jeśli rozmówca zmuszony jest do pytania …

Karta EKUZ

Europejska Karta Ubezpieczenia Zdrowotnego
Poruszę temat tylko pod kątem naszej pracy i problemów opiekunek/ opiekunów.
Najważniejszy punkt- EKUZ, jakie opiekunki wybierają sobie same, korzystając z tego, że są matkami Polkami/ żonami/ emerytkami, to karta turystyczna. Nie upoważnia ona do darmowej pomocy medycznej, jeśli dana osoba wyjechała do pracy, a nie jak sama nazwa karty mówi w celach turystycznych. KROPKA!!! Temat zamknięty. Nie ma dyskusji. Jeśli wyjeżdżamy przez firmę do pracy, nie ma więc najmniejszego sensu, wybieranie turystycznej karty EKUZ.

O wydanie karty EKUZ pracowniczej występuje firma. W tym celu pracownik musi napisać upoważnienie dla firmy, o złożenie i odebranie karty EKUZ przez firmę. Firma najpierw występuje do ZUSu o wydanie dokumentu A1. Następnie z wnioskiem, danymi pracownika ( imię, nazwisko, adres zamieszkania, państwo, okres oddelegowania ) oraz formularzem A1 startuje do NFZ o wydanie pracowniczej karty EKUZ. Dokument A1 określa polskie ustawodawstwo j…

Lekcja22, czasowniki mocne i nieregularne ( 6 )

Podopieczni i mieszkania ogarnięci? Myślicie, że to koniec na dzisiaj? A niemiecki był? Ano nie było 😉 Jeszcze tylko pięć słówek na dzisiaj i Feierabend.

uciekać
fliehen- floh- geflohen ( sein )

Die Maus ist in eine Spalte in dem Boden geflohen. Mysz uciekła w szparę w podłodze.
Ich bin schon aus mehreren Stellen geflohen. Uciekłam już z wielu zleceń.
Warum bist du geflohen? Dlaczego uciekłaś.
Ich floh, weil es dort unzumutbare Umstände gab. Uciekłam ponieważ warunki były nie do zaakceptowania/ nieludzkie.

płynąć
fließen- floss- geflossen ( sein )
du/er/sie/es fließt

Beim Hochwasser floss Wasser ins Haus. Podczas powodzi woda wpływała do domu.
Es sind viele Trennen geflossen. Dużo lało się łez.
Wie lange ist das Wasser schon geflossen? Jak długo już leciała ta woda?

żreć
fressen- fraß- gefressen ( haben )
du/ er/ sie/ es friesst

Ich frass wie verrückt. Żarłam jak szalona.
Mein Hund hat meinen Schuh gefressen. Moj pies żarł mojego buta.
Warum hast du so viel gefressen? Dlaczego tak się nażar…

Lekcja29, numer alarmowy 112

Pisałam już, jak wygląda sytuacja, gdy podopieczna zostaje zabrana do szpitala. Jak wygląda wtedy sytuacja opiekunki, oraz co powinna robić
http://kasiaperla.blogspot.de/2018/01/podopieczna-trafia-do-szpitala-jak-sie.html?m=1 ).
Na Waszą prośbę podaję kilka ważnych zwrotów, które mogą się przydać, gdy będziemy wzywać pogotowie ratunkowe. Jeśli z podopieczną będzie działo się coś niedobrego, nie należy się długo zastanawiać, tylko niezwłocznie trzeba wezwać pogotowie. Numer pogotowia ratunkowego to 112. Warto zawsze w pobliżu telefonu mieć nie tylko ważne numery do członków rodziny, czy do lekarzy. Koniecznie trzeba mieć również własny adres. Być może obecnie pamiętamy. Nigdy jednak nie wiadomo, jak zachowamy się w stresowej sytuacji, czy będziemy w stanie podać adres z pamięci. Zwłaszcza, jeśli na zleceniu nie jesteśmy jeszcze długo. Wbijamy numer 112. Gdy ktoś się zgłosi, koniecznie przedstawiamy się:

Hallo/ Guten Abend/ Guten Tag. Ich bin eine Betreuung von Frau Schmidt. Ich möch…