Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z kwiecień, 2018

Przez chorobę we dwoje

Dużo ostatnio przeszłam. Dużo przeszli ludzie, z którymi miałam do czynienia. W końcu przynajmniej w moim życiu zawodowym zapanował spokój. Dziwne stwierdzenie, biorąc pod uwagę, że otaczam się dwoma demencjami i jednym Parkinsonem. Myślę, że moje dwie dziewięćdziesiątki są już wystarczająco zmęczone życiem, by walczyć ze mną. Pani Flip bardzo szybko się poddała. Pan Flap z natury jest człowiekiem bardzo ugodowym i pomocnym. Czy cierpią z tego powodu, że złamałam panią Flip? Myślę, że w ogóle. Mam wrażenie, że pani Flip z ulgą przekazała mi pałeczkę. Za każdym razem cieszy się, że zaplanowałam już, co na obiad. Przy okazji jest przekonana, że zakupy robię za własne pieniądze. Nie wyprowadzam jej z błędu, bo i po co? Jeśli potrafi z tym żyć... Ciągle powtarza, że trzeba oddać coś społeczeństwu. Może myśli, że ja właśnie to robię. Czasami denerwują mnie te teksty. Myślę sobie „ciekawe, co ty zrobiłaś dla społeczeństwa”, albo „łatwo tak mówić, gdy się wszystko ma”. Nie mi tu jednak ocen…

Informacje o firmach

Na blogu będą się pojawiały posty przedstawiające firmy istniejące na rynku, które oferują pracę w opiece osób starszych. Zaznaczam, że nie sprawdzam informacji podawanych przez firmy, ani samych firm. Na blogu są informacje dotyczące naszej pracy i każdy sam decyduje, z jaką firmą i na jakich warunkach wyjeżdża. Proszę o rzeczowe komentarze pod postami. Komentarze typu "moja koleżanka", "słyszałam" i treści sprawiające, jakby były pisane po upojeniu alkoholowym lub w amoku będą usuwane. Mam nadzieję, że z możliwości skorzystają zarówno opiekunowie, jak i firmy.
Zainteresowane firmy proszę o kontakt na maila berezanskabarbara@gmail.com


Jedzenie- problem, tabletki- problem, wolność- problem. A właśnie, że nie! Nie dajmy się zwariować!

Wracając do tematu mojego nowego zlecenia...
Nie mogłoby być inaczej.- Pierwszy problem, jaki się pojawił, a właściwie, który istniał już przed moim przyjazdem to nic innego, jak jedzenie. Zmienniczce nawalił chyba cały układ pokarmowy. Zjechała z bólami. Trudno powiedzieć, którego organu. Początkowo mówiłyśmy, że to woreczek żółciowy. Dodałyśmy do tego wątrobę. Zastanawiałyśmy się nad trzustką... Gdy ją zmieniałam, wspomniała o bólu pod żebrami.- Aha! Mówię do niej „żołądek”. Być może po miesięcznym pobycie i jedzeniu na okrągło smażonych ziemniaków, nawaliło jej wszystko po trochu. W każdym bądź razie o problemie wiedziałam. Wyjechałam jednak z firmą, która w takiej sytuacji nie zostawia opiekunki samej sobie. Edyta dostała od syna podopiecznej 120 euro, by mogła dokupić produkty, których brakuje. Podopieczna kupuje jedynie chleb, ziemniaki, banany i jabłka. Hmmm i 20 tabliczek czekolady. Mam nadzieję, że to rezerwa nie na tydzień, lecz na dłużej. Chociaż mam pewne wątpliwości. Nie…

Cierpliwości i wyrozumiałości życzę

Może jeszcze bycia pozytywnym.
To komentarz jednej z czytelniczek. Przypuszczam, że przypadkowej czytelniczki i raczej nie będziemy się lubiły:
 „Pani blog jest ogólnikowy i niekonkretny. Dziadziu, to wołacz, a mianownik-dziadzio. Babcia czuje do Pani respekt i się boi. Kontrowersyjne, zwłaszcza, że nie podała Pani w blogu o charakterze doradczym, żadnego sposobu, jak to się stało. Zostawianie staruszków z demencją samopas, też jest ryzykowne i niezbyt profesjonalne, bo płacą Pani  za ich zdrowie i bezpieczeństwo. Osobom z demencją nie wolno ufać. Łatwo rozniecają pożary, używają ostrych narzędzi, sprzętu AGD, którym są w stanie wyrządzić sobie krzywdę. Radzę lepiej przemyśliwać treści bloga, żeby sobie Pani sama nieświadomie nie szkodziła. Wyrazy szacunku.”
Właśnie zmieniłam zlecenie na raczej trudne. Sama zmiana niestety również przebiegła nie tak, jak planowałam. Nie sposób o wszystkim na raz napisać. Post o Flip i Flap http://kasiaperla.blogspot.de/2018/04/praca-u-dwoch-demencyjn…

Praca u dwóch demencyjnych osób

Te osoby, które mnie śledzą, z pewnością zauważyły, że odkrywam nowe lądy. Pierw decyduję się na mężczyznę i to w wieku, który normalnie kategorycznie wykluczałam. Awaryjnie decyduję się na zlecenie u małżeństwa. Parkę przejmuję po mojej zmienniczce, z którą opiekowałam się Sofjencją. Zlecenie przedstawiała mi jako istny horror. Stwierdzona była demencja u pana i strasznie chora pani. Strasznie chora, ponieważ bierze po 7 tabletek rano i wieczorem. Jednak zarówno zmienniczka, jak i firma nie podała żadnej konkretnej choroby. Z Edytą stwierdziłyśmy, że z pewnością ma demencję i podejrzewałyśmy schizofrenię. Nie wiem, co mnie skusiło na to zlecenie. Może nuda u mężczyzny, a może po prostu chęć stabilizacji i wyjazdu ze sprawdzoną firmą po ostatnich przeżyciach. Jadąc na zlecenie czułam spokój i radość. Edyta cały miesiąc zdawała mi relację, jak jest strasznie na zleceniu. Im bardziej narzekała, tym bardziej miałam ochotę tam jechać. Nic z tym nie poradzę, że lubię wyzwania. Zawsze mówi…

Ile czasu potrzebuje opiekunka na spakowanie swoich zabawek?

Odpowiedź będzie krótka i konkretna - 25 minut i 3 minuty na powrót i dopakowanie brakujących rzeczy.

Równe dwa tygodnie minęły wczoraj, jak podjęłam współpracę z nową firmą. Obaw nie miałam wcale. Firmę obserwowałam już od jakiegoś czasu na rynku pracy i byłam przekonana, że jest to najpewniejsza firma pod słońcem. Nie miałam okazji z nią wcześniej wyjechać. Już pierwszego dnia napotkałam na trudności, które wynikały tylko i wyłącznie z dobrej woli pracowników. Pojawił się problem z dostarczeniem umowy. Przed wyjazdem zaniedbałam wydrukowania i odesłania jej w przekonaniu, że nie będzie problemu i podpiszę ją na miejscu. Wyjazd był szybki i praktycznie tuż po okresie świątecznym. Miałam kilka spraw do załatwienia i po prostu nie miałam czasu. Musiałam opuścić i uporządkować dom ojca, który postanowił wynajmować pokoje. Wygrzebałam z kartonów drukarkę. Okazało się, że potrzebuję sterownik, by działała. Pojechałam po sterownik, brakło tuszu. Umówiłam się, że umowę dostarczy koordynato…

Jedzenie na zleceniu. Wrrr

Temat jedzenia już raz poruszałam http://kasiaperla.blogspot.de/2018/02/jedzenie-na-zleceniu-jak-to-jest-co.html?m=1). Prawnie na osobę na tydzień przysługuje 56 euro. Sprawa prosta. A jednak nie. Po raz pierwszy poległam na zleceniu w sprawie jedzenia. Owszem, walczyć o pieniądze na jedzenie musiałam już nie raz. Na załatwienie spraw i ustawienie Stelli daję sobie około tygodnia. Przyjechałam do starszego pana. Mój pierwszy podopieczny rodzaju męskiego. Zadowolona stwierdziłam, że faktycznie nie ma demencji. Pracy również nie ma wiele. Z jego dziećmi od razu stwierdziłam, że nie ma chemii. Chyba jako pierwsi o nic mnie nie wypytywali. Nie wykazywali zainteresowania. Pierwszy dzień i pierwsza wizyta wyglądała tak, że synowa podopiecznego cały czas patrzyła na zmienniczkę i z nią rozmawiała. Na mnie spojrzała jeden jedyny raz, gdy chciała mnie poinformować, że jej syn jedzie do Oxford. Zrobiła przy tym taką dumną minę, że myślałam, że jedzie tam studiować. Później okazało się, że poje…

Na kogo powinna liczyć opiekunka?

Kto ponosi odpowiedzialność za opiekunkę?
Przybyłam, zobaczyłam, mam mnóstwo czasu, spotkałam się z innym światem i gdybam. Polska opiekunka rzuca wszystko w Polsce i jedzie do obcego kraju zająć się starym człowiekiem. Przybywa na miejsce. Co spotyka? Bywa różnie. Czasami trafia do specjalnie dla niej przygotowanego ogrzewanego pokoju, z dostępem do internetu, telewizorem, łazienką. Czasami spotyka się z kompletnym brakiem warunków do życia. Temat prosty. Albo coś jest, albo czegoś nie ma. Sama doświadczyłam takie sytuacje na własnej skórze. Wygodne łóżko jest rzadkością. TV w pokoju właściwie również. Rozumiem, że wiele opiekunek nie korzysta z TV. Dla mnie to chyba ważniejsze media niż internet. W końcu komputer mam zawsze ze sobą. Mały stick internetowy zmieści się nawet w kieszeni. Doładowanie to zaledwie 10- 15 euro miesięcznie. Zresztą obecnie można korzystać z polskiego internetu. Telewizora do kieszeni nie wsadzę. Językiem niemieckim władam biegle. Mam swoje ulubione niemiec…

Podopieczny mięścizna 😉- nowe lądy

Był urlopik i przyszedł czas na kolejny wyjazd. Podopieczna, do której miałam jechać w ostatniej chwili wylądowała w szpitalu. No cóż. Zdarzyć się może. Być może jednak prawda była inna. Dopatruję się spisku. Dowodów nie mam, więc nawet nie denerwowałam się na firmę. Niestety kolejne oferty, które mi przedstawiali lekko wyprowadziły mnie z równowagi. Tym bardziej, że z powodu zlecenia od tej firmy zrezygnowałam z propozycji od innej firmy, gdzie wydawało mi się, że wszystko jest idealnie. No cóż. Decyzję trzeba podjąć. Ponieważ firmy, z którymi rozmawiam oferują zlecenia na podobnych warunkach, postępuję według zasady „kto pierwszy ten lepszy”. Wyjazd nie wypalił. Przystąpiłam więc po raz kolejny do ataku na firmy. No i znalazło się zlecenie.

Zlecenie, które w normalnej sytuacji nie odpowiada moim kryteriom.
Kryterium 1.
Nie jeżdżę do ludzi powyżej dziewięćdziesięciu lat. W zasadzie jeżdżę do ludzi w wieku maksymalnie do osiemdziesiątego piątego roku życia. W rzeczywistości poniżej o…