Jak i gdzie rozliczyć się z podatków?

Zgodnie z prawem polskim, polski rezydent podatkowy podlega opodatkowaniu w Polsce bez wzgledu na to, czy pracował w kraju, czy poza nim. Jednocześnie pracując w Niemczech należy rozliczyć się z podatku od uzyskanego dochodu na terenie Niemiec.
Polski rezydent to osoba, która posiada na terenie Polski centrum interesów osobistych (dom, rodzina, konto w banku  i gospodarczych lub przebywa na terenie Polski dłużej niż 183 dni.

Jeśli ktoś przebywał na terenie Niemiec dłużej niż 183 dni, ale centrum jego interesów osobistych lub gospodarczych znajduje się w Polsce, jest polskim rezydentem podatkowym.
W maju 2003 podpisano umowę (pomiędzy Polską, a Niemcami) w sprawie unikania podwójnego opodatkowania.

Pracując w Niemczech jesteśmy w Polsce zwolnieni z rozliczania się z podatków od dochodu uzyskanego w Niemczech. Rozliczamy się w Niemczech (od dochodu tam uzyskanego) i tam składamy deklarację podatkową. Natomiast jako polski rezydent w Polsce składamy pit 36 (lub tzw. zerowy pit 36- jeśli nie uzyskaliśmy żadnych dochodów w Polsce) oraz ZG (w którym wykazujemy inne źródła dochodu, niż dochody uzyskane w Polsce, ale nie dolicza się ich do dochodów uzyskanych w Polsce).

W Niemczech mamy obowiązek złożenia deklaracji podatkowej, jeśli przepracowaliśmy dłużej niż 183 dni w roku. Jednocześnie kwota wolna od podatku w Niemczech dla osób niezamężnych wynosi 8820 euro, dla małżeństw 17640 euro. Fakt, że musimy złożyć deklarację nie koniecznie oznacza więc, że musimy zapłacić podatki w Niemczech.

Jak najlepiej złożyć deklarację?

Można skorzystać z biura rachunkowego. Jednak podobnie, jak w Polsce można ją złożyć za drogą elektroniczną (Steuererklaerung). Osoba na stałe zameldowana w Polsce musi wskazać swojego reprezentanta podatkowego, który rozliczy ją z urzędem skarbowym i będzie opowiadał za jakość rozliczenia. Może to być osoba fizyczna zameldowana na stałe na terenie Niemiec. Osoba musi jednak znać obowiązujące w kraju prawo. Dlatego warto zdecydować się na pomoc biura rachunkowego lub podatkowego.
W Polsce deklarację drogą elektroniczną składamy np. przez portal www.finanse.mf.gov.pl lub za pośrednictwem banków.

Zarówno w Polsce, jak i w Niemczech można złożyć deklaracje „na piechotę". Tylko po co?

Napisane w skrócie. Wydaje się skomplikowane, ale w sumie jest bardzo proste.

Opiekunka na wagę złota? Chyba jednak nie!


Większość z Was pewnie już się orientuje, że kwitnę na mojej Stelli, jak niechciany kwiatuszek, od czterech miesięcy. Piąty jest przede mną. Od maja 2017 pracuję nie zjeżdżając do Polski. Stelle mam spokojne. Z wredną podopieczną, niezainteresowanym synem i firmą, która podsyła mi grzecznie kolejną umowę, gdy chcę przedłużyć pobyt. Dwa dni wolnego. Święty spokój. Po roku złej passy tak mnie oślepił ten spokój, że chyba wyłączyłam umysł. Wczoraj wzięłam się za robienie porządków w papierach. Przez rok trochę się nazbierało. Z przerażeniem w oczach ujrzalam dwie wersje umowy na luty. Nie wiem, jak to się stało, że jeszcze tego nie odesłałam. Człowiek niby ma czas, ale żyje między życiem podopiecznej, swoim własnym, wirtualnym i jeszcze dochodzi do tego dziwny świat Caritasu, który ma bardzo szerokie widełki, jeśli chodzi o wizyty u nas. Żyję między tymi światami, w żadnym nie będąc tak do końca. Czasami nie wiadomo, czy mogę iść pod prysznic, czy może akurat w tej chwili ktoś przyjdzie, a niekumata podopieczna może zrobić psikusa i nie otworzy drzwi. Nie bardzo też wiem, czy i jak długo wypada mi siedzieć u mnie w pokoju. W sumie w chwili obecnej tylko tam mogę siedzieć. W salonie, jak wiecie po świętach sofa pokazała, że jest zmęczona życiem bardziej ode mnie i odmówiła posłuszeństwa. Wtedy okazało się, że krzesła przy stole jadalnym trzymają się tylko dlatego, że nikt na nich nie siedzi. Ze stoickim spokojem skorzystałam więc z krzesła syna podopiecznej, który przyniósł sobie z piwnicy krzesło tarasowe. Nie wiedziałam dlaczego. Gdy sofa odmówiła posłuszeństwa zrozumiałam. Julietta z Caritasu stwierdziła, że krzesło tarasowe jest nie teges. Oparcia ledwo się trzymają. Także pomimo że krzesło tarasowe jest najbardziej stabilne dla mojej opakunkowej pupy, postanowiłam siedzieć na gzymsie koło kominka. Jak on nie jest stabilny, to ja już nie wiem. I siedzę sobie tak na moim gzymsie. Przeskakuję z niego sprawnie po moich wszystkich światach i jednak nie panuję nad tym wszystkim. A w każdym świecie panuje chaos. Jedynie świat wirtualny, sprawia mi przyjemność. Na życzenie życzliwych ludzi Facebook ponownie zablokował mi moje konto Kasia Perla. Mając ogromnie ograniczony dostęp do przyjemności świata opiekunki, wzięłam się za papiery. I co wyczytałam ? Firma ceni mnie po zbóju. Gdy na święta nie dostałam od firmy nawet smsa z życzeniami, jakoś to przełknęłam. Miałam wtedy kryzys. Brak jakiegokolwiek znaku, że mnie się ceni był najmniejszym dramatem. Gdy syn podopiecznej zamiast premii świątecznej w wysokości 300 euro, podarował mi paczkę ciastek - przełknęłam to w milczeniu. Zarówno rozczarowanie, jak i ciastka. Siedzę tu, bo lubię. Siedzę tu, bo chcę. Ale czy naprawdę tak ciężko jest uczynić jeden mały gest w moim kierunku? O premię upomniałam się. Jeśli ta praca czegoś mnie nauczyła, to wyrozumiałości dla debilizmu. Ponieważ w międzyczasie nawiązałam współpracę z firmą, która płaci mi dużo więcej, spróbowałam szczęścia. Spytałam o podwyżkę w firmie obecnej. Dostałam odpowiedź: "nie". Stwierdziłam, że skoro tu już jestem, to pociągnę moje dwa miesiące. Z dwóch zrobiło się pięć. Wczoraj, gdy znalazłam moją umowę na luty i jakiś dziwny aneks, okazało się, że firma nie informując mnie i nie pytając, czy chcę z nimi nadal pracować na takich warunkach, podesłała mi aneks. W nim informacja, że będą płacone mniejsze składki. Tyle sobie wypracowałam przez rok pracy na tym zleceniu - mniejsze składki, syna podopiecznej, który kłamie, że będzie przed moim zjazdem. W rzeczywistości dobrze wiem, że planuje tak, by mnie już więcej nie widział. A Kaśka (Baśka) przedłuża umowę i przedłuża. Dzisiaj siedzi nad tą umową ze składkami od śmiesznej kwoty i nad zeszycikiem z finansami (trzeba się upomnieć o kolejną gotówkę na zakupy, bo synalek nie pilnuje tego, chyba w nadziei, że się nie upomnę) i duma dlaczego jest taka głupia? Ma firmę, która daje więcej, która jest w stałym kontakcie, która trzyma mi moje zlecenie, jakbym była dla nich na wagę złota. A ja siedzę z takim czymś. Żaden ze mnie kwitnący kwiatuszek na zleceniu, tylko mały chwaścik. Nie ten, będzie inny. Takie oto dzisiaj wyciągam wnioski. W przerwie podskoczę na pocztę, wyślę aneks, ale decyzja zapadła. Adio niewdzięczny świecie. Cenię sobie spokój, ale doszłam do momentu, w którym stwierdzam, że to nie wszystko. Chcę być na wagę złota. A nie zgniecioną puszką, którą menel podnosi i cieszy się że znalazł frajera.

Zupa wołowa

Zupa wołowa

Składniki:

400 g mięsa wołowego
2 marchewki
100 g selera
Cebula
Sól, pieprz, ziele angielskie, liść laurowy
makaronu lub np. Maultaschen

Mięso płuczemy i gotujemy do miękkości (około 2,5 godziny). Pod koniec gotowania wrzucamy warzywa, i przyprawy. Podawać można z makaronem lub z Maultaschen (niemieckie pierogi).

Smacznego!!!

Więcej przepisów znajdziesz na blogu Perły rzucone przed damy. Jak poruszać się po blogu przeczytasz w poście Modernizacja bloga

Fleisschalat - sałatka z wędlin

Fleisschalat- sałatka z wędlin

Składniki:

400 g wędliny (Fleischwurst)
½ szklanki kolorowej papryki
½ cebulki
2 plasterki sera żółtego lub garstka startego
2 jaja
10 oliwek
4 ogórki w occie
2 łyżki oliwy
2 łyżki soku z cytryny
1 łyżeczka musztardy
Pieprz, sól

Wędlinę, ser pokroić w paski. Warzywa i jajo pokroić w drobną kostkę. Wszystko wymieszać i doprawić. Podawać z chlebem lub z ziemniakami do obiadu.

Smacznego!😀

Więcej przepisów znajdziesz na blogu Perły rzucone przed damy. Jak poruszać się po blogu przeczytasz w poście Modernizacja bloga

Zakręcona- przedstawiam Meerbusch

Ale jestem zakręcona. Dzisiaj miałam dzień wolny. Niektórzy pewnie słyszeli. Budzik zamiast na 5.30 nastawiłam na 6.30. Dałyśmy z podopieczną radę. Nic to. Rano pogadałam z mamą, posiedziałam w necie. Stwierdziłam, że w taką pogodę nie ma co jechać do Krefeld. Tym bardziej, że na 12 miałam termin u dentysty. A raczej tak mi się wydawało. Wchodzę do dentysty i mówię, że mam termin na 12. Kobieta odpowiada, że o 12 to oni dzisiaj zamykają. Nie wiem co mi się ubzdurało, ale myślałam, że ten miesiąc ma 28 dni. Pamiętam, że w piątek chyba był 26. Pi razy drzwi stwierdziłam, że kolejny termin jest dzisiaj. Co gorsze, to już na drugi termin u dentysty przyszłam kilka dni za wcześnie. Misiek się pyta- „ jak ty żyjesz bez kalendarza?”. Ano żyję. Chyba jednak się nie da 😁. Muszę sobie w najbliższym czasie upolować kalendarz. A Was zapraszam na spacer po Meerbusch. Skorzystałam z okazji, ze terminu niet i odkryłam kolejne miejsca. Miłego oglądania. Przypominam, że bardzo chętnie umieszczę fotki z miejscowości, w których Wy jesteście. Także ubierać się proszę ciepło i robić foty😉.




























Sałatka z kalmarów

Sałatka z kalmarów, kalmary

Składniki:

½ czerwonej papryki
½ zielonej papryki
½ żółtej papryki
1 marchewka
1 cebula
0,5 kg kalmarów
½ szklanki octu
½ szklanki oleju/ oliwy z oliwek
2 szklanki wody
Łyżeczka soli, ¼ łyżeczki pieprzu, 2 listki laurowe, 4 ziarenka ziela angielskiego, łyżka cukru, łyżeczka oregano

Kalmary czyścimy (w oczyszczonych sprawdzić, czy nie ma w środku kręgosłupa- plastikowy patyczek), gotujemy 15 minut, kroimy w cienkie krążki. Dwie szklanki wody zagotowujemy. Wrzucamy listek laurowy i ziele angielskie, pokrojone warzywa, sól, cukier. Gotujemy 5 minut. Ściągamy z ognia. Dodajemy ocet, wrzucamy pokrojone kalmary i wlewamy olej/oliwę z oliwek. 
Wkładamy do słoika  spożywamy dzień później. Może stać kilka dni. Im dłużej stoi tym lepsza. Drugiego dnia można jeszcze doprawić. W sumie przyrządza się jak nasze śledzie, tylko bardziej kolorowe i nie czuć tak rybą. 

Proste i smaczne!!!

Więcej przepisów znajdziesz na blogu Perły rzucone przed damy. Jak poruszać się po blogu przeczytasz w poście Modernizacja bloga

Kałamarnice nadziewane serem fetą, z ryżem ziołowym i kalarepą

Kałamarnice nadziewane serem fetą, z ryżem ziołowym i kalarepą, kalmary

Składniki ( 2 porcje ) :

4 kalmary
100 g ryżu
Garstkę groszku i kukurydzy
200 g sera fety
Kalarepa
Marchewka
Sól, pieprz, gałka muszkatołowa, oregano, oliwa/olej/masło, kurkuma

Kalmary:

Wbrew pozorom to bardzo proste danie. Poczatkującym proponuję sięgnąć po kałamarnice wyczyszczone. Pomimo to, po rozmrożeniu, należy sprawdzić wewnątrz, czy nie pozostał w nich kręgosłup. Jest to cienki „ plastikowy patyczek”. Kałamarnice gotujemy 15 minut. Odcedzamy. Można ściągnąć cienką, pokrywającą je skórkę. Nie jest to jednak konieczne. Jeśli komuś ona przeszkadza, najlepiej zrobić to z ciepłych kalmarów. Można je posolić ( po ugotowaniu ), natrzeć czosnkiem i oliwą. Odstawić na dobę. Bedą smaczniejsze. Fetę rozdrabniamy, dodajemy drobno posiekany czosnek, łyżeczkę oregano. Robimy z niej ruloniki i nadziewamy nimi kalmary. Napełnione kalmary należy spłaszczyć, by były łatwe do smażenia. Smażymy z dwóch stron na brązowo.

Ryż ziołowy:

Groszek i kukurydzę dusimy na masełku ziołowym. Osobno gotujemy ryż. Dodajemy do groszku i kukurydzy. Poprawiamy solą, pieprzem i kurkumą.

Kalarepa:
Kalarepę z marchewką dusimy na parze. Dodajemy odrobinę masła lub oliwy z oliwek, sól, pieprzy gałkę muszkatołowa.

Smacznego!!!

Więcej przepisów znajdziesz na blogu Perły rzucone przed damy. Jak poruszać się po blogu przeczytasz w poście Modernizacja bloga.

Nudne podopieczne- kto z kim przystaje, taki się staje?

Smutne, ale prawdziwe. U obecnej podopiecznej jestem już równy roczek. Zaczęło się strasznie - wyzywanie, okładanie klapkiem, obrzucanie jedzeniem. Krzyki, że albo smaruję chleb marmoladą, albo masłem. Syn podopiecznej nie pomagał mi w całej tej sytuacji próbując wydzielić mi mniej pieniędzy na zakupy, niż przewiduje to jego umowa. Miałam wrażenie, że to walka z wiatrakami. Przy pomocy firmy i dzięki własnej determinacji wygrałam tą walkę. Przypłaciłam to zdrowiem. Po roku mogę powiedzieć, że wychodzę na prostą. Wczoraj jednak zaskoczyłam sama siebie. Niestety negatywnie. Poczułam wiosnę. Energia mnie rozpiera. Ruszyłam na podboje mojej miejscowości. Powtórzę, że jestem tu ponad rok. Dotychczas chodziłam na zakupy i ewentualnie z podopieczną na spacer. Gdzie? Zataczałyśmy koło wokół pobliskich domów. Pamiętam, że kiedyś prosiłam podopieczną byśmy poszły w miejsce, gdzie było kilka drzewek, ławeczki. Odmówiła twierdząc, że pobrudzi sobie buty. Zaakceptowałam to i tak rok chodziłam z nią wokół domów. Dwa dni temu pilnowałam psa siostry podopiecznej. Wyszłam z nim na spacer w miejsce z tymi kilkoma drzewkami. Stwierdziłam, że jest pięknie. Wczoraj natomiast ruszyłam na podbije, w nadziei, że znajdę jeszcze coś ciekawego. I znalazłam. Dwie ulice dalej. Biję się w piersi że tak poddałam się tej stagnacji, lenistwu. Przypomniałam sobie, jak na poprzednim zleceniu chodziłam do parku oddalonego pół godziny od domu, bo tak mi się tam podobało. Tutaj park pięć minut drogi od domu, a ja odnajduję go po roku. Nie bądźmy leniwi, nieinteresujący, niezainteresowani, jak nasi podopieczni. Korzystajmy z tego, co mamy, chodź mamy tak niewiele. Mam do Was taki apel. Idzie wiosna. Wyjdźcie z domu. Podopieczne jak nie chcą, no cóż. Czy my też musimy być tacy nieszczęśliwi i zasiedziali?












Grzanki z sosem bolońskim i serkiem brie

Grzanki z sosem bolońskim i serkiem brie, bruskietta

Spontan- taka sobie bruschetta z sosem bolońskim i serkiem brie. Na śniadanie lub kolację. Ja uczyniłam ją z resztek z obiadu. Po co jeść dwa razy spaghetti, jak można zrobić coś innego?
Sos boloński podgrzałam na dużej patelni, by odparował. Chleb zapiekłam w tosterze dwa razy – na sucho, by pod sosem bolońskim nie zrobił się ciapowaty. Nałożyłam ciepły sos i plasterki serka brie. Pyszne, chrupiące, ciepłe. POLECAM

Więcej przepisów znajdziesz na blogu Perły rzucone przed damy. Jak poruszać się po blogu przeczytasz w poście Modernizacja bloga

Kartoffelsalat - sałatka z ziemniaków

Kartoffelsalat, salatka z ziemniakow

Składniki:

0,5 ziemniaków
2 jaja
2 łyżki oliwy, 2 łyżki soku z cytryny lub octu, 4 łyżki wody, pół cebulki, szczypiorek, pieprz, sól, łyżeczka musztardy

Z soku z cytryny, oliwy, wody, musztardy i przypraw robimy sos do sałaty. Ziemniaki gotujemy w mundurkach, obieramy , kroimy w cienkie plasterki. Jajka gotujemy, obieramy i drobno siekamy. Do wszystkiego dodajemy drobno posiekaną cebulkę, szczypiorek i sos do sałatek. Mieszamy. Warto odstawić na kilka godzin, by przeszła smakiem. Można spożywać również na świeżo.
Smacznego 😀
A wy jaką znacie?

Więcej przepisów znajdziesz na blogu Perły rzucone przed damy. Jak poruszać się po blogu przeczytasz w poście Modernizacja bloga

Zakładanie Gewerby


Jak założyć Gewerbe w Niemczech?

Gewerbe zakładamy w Gewerbeamt (urząd do spraw działalności gospodarczej) lub w Ordnungsamt (urząd do spraw porządku i bezpieczeństwa publicznego). Znajdują się one albo w Bürgeramt (urząd miasta), albo w Rathaus (ratusz). 

Przy zakładaniu Gewerby jako pomoc domowa nie wymagane są żadne koncesje i zezwolenia. Dla obcokrajowców wymagane jest zezwolenie na pobyt oraz zezwolenie na pracę. Obywatele Polski nie potrzebują wyżej wymienionych zezwoleń. Konieczny jest jednak meldunek. 

Co zabrać ze sobą do urzędu? - Dowód tożsamość i dowód zameldowania. Poza danymi dotyczącymi danych osobowych i miejsca zameldowania, konieczne jest również określenie spektrum działalności. Dla dobra obu stron warto zakres działalności opisać szczegółowo. Wszelkie zmiany w późniejszym okresie muszą być składane do Gewerbeamtu. Przy zakładaniu Gewerby należy podać również formę prawną zakładanej działalności. W przypadku pomocy domowej jest to Einzelunternehmer (spółka jednoosobowa). Opłaty za założenie działalności wahają się między 20 a 50 euro. 

Kolejny etap to wypełnienie formularza (czasami dostaje się go na miejscu, czasami trzeba czekać kilka tygodni). Następnie Gewerbeamt zgłasza nas do Finanzamtu. Z Finanzamtu dostajemy do wypełnienia kolejny formularz, który najlepiej jest wypełnić ze Steuerberaterem (doradca podatkowy). Zostaje nam przyznany numer identyfikacji podatkowej. 

Jeśli chodzi o ubezpieczenie, osoba prowadząca własną działalność nie ma obowiązku ubezpieczenia. Można złożyć podanie o rezygnację i skorzystać z tańszego ubezpieczenia w prywatnej kasie chorych. 

80% osób prowadzących własną działalność, świadczących usługi jako pomoc domowa, pracuje na czarno. Pieniądze przekazywane są z ręki do ręki. Koniecznie trzeba wystawić rachunek. Z nielegalną pracą (w razie kontroli) wiążą się ogromne koszty. Nie tylko należy wtedy uiścić składki wstecz, nakładane są również kary pieniężne (Bußgeld). 

Przez pierwsze dwa lata można skorzystać z regulacji dla przedsiębiorstw drobnych (Kleinunternehmerregelung). Osoba prowadząca dzielność jest zwolniona z Umsatzsteuer (podatek obrotowy). W pierwszym roku, jeśli obrót (Umsatz) jest mniejszy niż 17.500 oraz w drugim roku, jeśli dochód nie przekroczy 50000. Małe firmy są zwolnione również z podatku od działalności gospodarczej, jeśli dochód nie przekroczy 24500 euro. 

Prowadząc działalność warto ubezpieczyć się dodatkowo od niezdolności do pracy, od wypadku w pracy i od odpowiedzialności prawnej.


Bratheringe (smażone śledzie w zalewie z octem)

Bratheringe ( smażone śledzie w zalewie z octem )

 z ziemniaczkami, fasolką i buraczkami

Dzisiaj szybki obiadek z puszki. I róbta co chceta. Ja wysprzątałam cały dom, zrobiłam dwa prania. To nie przepis, tylko pomysł na obiad dla podopiecznych. Bratheringe można podać najlepiej ze smażonymi ziemniakami. Niestety zarówno Baśka, jak i Kaśka muszą trzymać linię. Jadłyśmy więc z ziemniakami na parze. Fasolka też dietetycznie z cebulką i moim zwykłym sosem sałatkowym ( cytryna, oliwa, pieprz, sól, miód, musztarda ).
Dobry pomysł?

Więcej przepisów znajdziesz na blogu Perły rzucone przed damy. Jak poruszać się po blogu przeczytasz w poście Modernizacja bloga

Lekcja 37, czasowniki mocne i nieregularne ( 10 )


Znać
kennen kannte gekannt ( haben )
Ich kannte deinen Onkel nicht. Nie znałam twojego wujka.
Kanntest du meine Nachbarin Bärbel? Znałaś/ znałeś moją sąsiadkę Barbarę?
Früher habe ich alle Promi gekannt. Wcześniej znałam wszystkich celebrytów.
Hast du die Oma von Frau Schmidt gekannt? Znałaś/ znałeś babcię pani Schmid?
Brzmieć
klingeln klang geklungen ( haben )
Die Name klang bekannt. To nazwisko brzmiało znajomo.
Die Stimme von Frau Stoff hat komisch geklungen. Glos pani Stoff brzmiał dziwnie.
Meinst du der Chor hat gut geklungen? Uważasz, że chór brzmiał dobrze?
Przychodzić
kommen kam gekommen ( sein )
Ich komme
Du kommst
Er/ sie/ es kommt
Wir kommen ihr kommt
Sie kommen
Er kam wie immer zu spät. On przyszedł jak zwykle za późno.
Ich bin gestern spät Abend gekommen. Przyszłam wczoraj późno wieczorem.
Wie ist er auf die Idee gekommen? Jak on wpadł na ten pomysł?
Kam Mathilde nach hause oder ist sie immer noch unterwegs? Przyszla Matylda do domu, czy nadal jest w drodze?
Umieć
können konnte gekonnt
Ich kann
Du kannst
Er/ sie es kann
Wir können
Ihr könnt
Sie können
Ich verstehe nicht, warum konntest du ihm nicht helfen. Nie rozumiem, dlaczego nie mogłaś/ mogłeś mu pomóc.
Ich habe schon als kleines Kind gut laufen gekonnt. Już jako dziecko potrafiłem dobrze biegać.
Konnte er nicht gestern kommen? Czy on nie mógł przyjść wczoraj?
Hast du schon immer so gut kochen gekonnt? Zawsze potrafiłaś/ potrafiłeś tak dobrze gotować?
Załadować
laden lud geladen
Ich lade
Du lädst
Er/sie/ es lädt
Wir laden
Ihr ladet
Sie laden
Einladen- zapraszać
Der Nachbar hat sein Auto voll mit Sperrmüll geladen und ist weg gefahren. Sąsiad załadował swoje auto odpadami wielkogabarytowymi i pojechał.
Wann hat Klaudia dich eingeladen? Kiedy Klaudia cię zaprosiła?
Hat Klaudia dich zum Geburtstag eingeladen? Zaprosiła cię Klaudia na urodziny?
Nein, ich bin enttäuscht, sie hat mich noch nicht eingeladen. Nie, jestem rozczarowana, jeszcze mnie nie zaprosiła.

Jak tworzyć czas przeszły Perfekt znajdziecie na stronie http://kasiaperla.blogspot.de/2017/12/czas-przeszy-perfekt.html?m=1.

O czasie przeszłym Imperfekt napisałam na stronie http://kasiaperla.blogspot.de/2018/01/czas-przeszy-imperfekt-prateritum.html?m=1.

Powodzenia w nauce. Przypominam, że listę czasowników nieregularnych podaję już od dłuższego czasu. Wszystkie lekcje znajdziecie na blogu http://kasiaperla.blogspot.com .
Jak poruszać się po blogu i szukać pozostałych lekcji dowiecie się z posta poleconego widocznego na stronie głównej ( https://kasiaperla.blogspot.de/2018/01/modernizacja-bloga.html?m=1 ).

Zapraszam!!!

Modernizacja bloga- Jak najlepiej poruszać się po blogu

Tytuł bloga to „Perły rzucone przed damy”. Można wejść na niego po linkach z Facebooka, ale również po podaniu tytułu bloga w Google lub bezpośrednio wpisując adres http://kasiaperla.blogspot.com

Jeśli ktoś szuka konkretnej informacji, wystarczy w menu (po kliknięciu na trzy zielone kreski w prawym górnym rogu) wpisać hasło i wyskoczą posty zawierające informacje na dany temat.
Jeśli szukacie konkretnej lekcji niemieckiego, nr lekcji należy pisać łącznie: lekcja1, lekcja2 itd. lub hasło, które Cię interesuje np. prawa opiekunki, dzień wolny, praca na Basis itd.

 


Na blogu są tzw. etykiety, gdzie posty są podzielone tematycznie: nauka niemieckiego, ważne informacje, felietony, opowiadania, nasze miejsca (ze zdjeciami z wycieczek po Niemczech), przepisy kulinarne.
Etykiety znajdują się w menu (zakładka, która wyskakuje po kliknięciu na 3 poziome kreski w prawym, górnym rogu). Po kliknięciu na kategorię, która cię interesuje na blogu wyświetlą się wszystkie posty z tej kategorii. Ponieważ postów jest już spora ilość, nie mieszczą się na jednej stronie. Aby znaleść wcześniejsze posty, należy pod ostatnim postem kliknąć "poprzednie posty".


Oprócz tego w archiwum (np. jeśli ktoś jest nowy na blogu) można zacząć śledzić blog od konkretnego miesiąca lub od samego początku. Wystarczy kliknąć miesiąc, który nas interesuje i mamy wgląd do wszystkich postów z tego miesiąca. Działa to w ten sam sposób jak etykiety. Tylko posty nie wyświetlają się kategoriami, a miesiącami, kiedy powstały.


Jeśli ktoś jest aktywny na Facebooku, można mnie obserwować również tam. Adres strony na Facebooku: https://www.facebook.com/Perly-Rzucone-Przed-Damy-141846583289776/. Wrzucam tam wszystkie nowe posty i praktycznie prócz postów nie ma tam nic innego, więc również łatwo się tam odnaleźć. Wystarczy więc polubić i obserwować.

Jeśli ktoś chce, może spróbować przeglądać posty na moim koncie w Google +. Jak to zrobić, opisałam poniżej. 

Posty na koncie Google +
Na blogu, na pasku bocznym, tam gdzie jest napisane „o mnie”, kliknijcie „zobacz profil”.


Pokaże się mój profil, a pod spodem kategorie postów.


Kategorii jest 6. Widać tylko 4. Nad kategoriami jest opcja „wyświetl wszystkie”.


Następnie klikamy na kategorię, która nas interesuje i wyskakują wszystkie posty.

Warto wypróbować każdy sposób i wybrać dla siebie najlepszy, by nie tracić niepotrzebnie czasu na szukanie. Dodatkowo pod każdym postem wyświetla się 10 najpopularniejszych postów. Jeśli ktoś jest nowy, chyba warto tam zajrzeć, skoro są najlepsze. Muszę przyznać, że na początku z tym „najlepsze” rożnie było. Z czasem jednak faktycznie najważniejsze dla opiekunów posty wyszły na prowadzenie. W ten sposób są zawsze w zasięgu ręki.

Miłego czytania.