Musaka ( Auflauf mit Zucchini, Auberginen, Kartoffeln und Hachfleisch )


Musaka ( Auflauf mit Zucchini, Auberginen, Kartoffeln und Hachfleisch )

       

 

Składniki:

2 duże cukinie
1 duży bakłażan
6 dużych ziemniaków

Warzyw powinna być taka ilość by wystarczyło ich do ułożenia przy cukinii i bakłażanach jednej warstwy w formie do zapiekanki a ziemniaków dwóch warstw. Warzywa kroimy wzdłuż na grube plastry około 3- 4 minimetry.

Cebula
Ząbek czosnku
200 g fety
500 g mięsa mielonego
400 ml śmietanki kremówki
2 łyżki maki
Jajko
400 ml pomidorów w puszcze
Łyżka przecieru pomidorowego
Sól, pieprz, muskat, cynamon, oregano, olej

Warzywa kroimy i dusimy na parze. Można również ziemniaki ugotować w całości i dopiero wtedy pokroić a cukinii i bakłażany obsmażyć na patelni i pozostawić na ręcznikach papierowych lub w sitku aby ściekł tłuszcz.
Mięso mielone podsmażamy z cebulą i ząbkiem czosnku. Dodajemy puszkę pomidorów, przecier, doprawiamy, solą, pieprzem, oregano i odrobiną cynamonu.
Blaszkę smarujemy tłuszczem i układamy warstwę ziemniaków, solimy po wierzchu, warstwę bakłażanów, solimy po wierzchu i kruszymy polowe fety. Trzecia warstwa to znowu ziemniaki. Solimy po wierzchu. Następnie układamy warstwę cukinii, solimy i posypujemy fetą. Warstwę z mięsa mielonego. Śmietankę z dwoma łyżkami i jednym jajkiem, przyprawioną pieprzem, solą i muskatem zagotowujemy ciągle mieszając. Można dodać łyżkę masła. Gdy lekko zgęstnieje wykładamy na mięso mielone. Nakrywamy szczelnie folią i wsadzamy do piekarnika na pól godziny w temperaturze 200 stopni. Następnie ściągamy folię i pieczemy aż się zarumieni. Około 15 minut. Podawać z zaziki ( przepis na stronie http://kasiaperla.blogspot.de/2017/12/zaziki.html?m=1 ). Warzywa należy użyć w zależności od foremki. U mnie z takiej ilości warzyw były 4 duże porcje.



Bakłażan -                      die Aubergine
Cukinia –                        die Zucchini
Mięso mielone -            das Hackfleisch
Ziemniaki -                    die Kartoffeln
Ziemniak –                    die Kartoffel
Sól -                                das Salz
Pieprz -                          der Pfeffer
Gałka muszkatołowa - der Muskat
Cebula -                         die Zwiebel
Czosnek -                      der Knoblauch
Pomidory z puszki ( w kawałkach ) - gehackte Tomaten ( aus der Dose )
Śmietanka -                  die Schlagsahne
Mąka -                           das Mehl
Cynamon -                   der Zimt
Masło -                          die Butter
Przecier –                     das Tomatenmarkt
Piec -                             backen
Zapiekać -                    überbacken
Smażyć -                      braten
Na patelni -                 in der Pfanne
Na parze –                   im Dampfgarer ( kochen, garen )
Przyprawiać -             würzen
Wzdłuż -                      entlang
Piekarnik –                 der Backoffen
Naczynie do zapiekanki – die Auflaufform
Zapiekanka –             der Auflauf
Sitko –                         der Durchschlag
Papierowe ręczniki – die Papierhandtücher

Więcej przepisów znajdziesz na blogu Perly rzucone przed damy. Adres bloga http://kasiaperla.blogspot.com . Jak poruszać się po blogu przeczytasz w poście https://kasiaperla.blogspot.de/2018/01/modernizacja-bloga.html?m=1

Lekcja12 - hobby : Was ist dein Hobby?


Das Hobby - hobby
Was ist dein Hobby? Jakie jest twoje hobby?
Mein Hobby ist... moje hobby to..
Mein Hobby sind... (dla wielu rzeczy)
Was für Hobby/ Interesse hast du? Jakie masz hobby?
Ich habe viel/ wenig Hobbys/ Interesse. Mam wiele/ niewiele hobby.

Odpowiadając w ten sposób musimy pamiętać, że czasownik w bezokoliczniku idzie na sam koniec. Np.

Mein Hobby sind mit Bekannten ins Kino gehen, schwierige  Kreuzworträtsel  lösen...
Mein Hobby sind mit Bekannten ins Kino gehen, schwierige  Kreuzworträtsel  lösen...
Moim hobby jest chodzenie ze znajomymi do kina, rozwiązywanie trudnych krzyżówek...

Zabawne bo przy tym samym zwrocie możemy również zamiast czasowników użyć rzeczowników i tak np.

Mein Hobby ist laufen. Z czasownikiem jest poprawnie. Można jednak użyć również rzeczownika pisząc Laufen z dużej litery. Ale to już taka ciekawostka. Koniec końców brzmi tak samo.

Was für Interesse hast du? Czym się interesujesz ?
Ich interessiere mich für  .... interesuję się...

To również ciekawy zwrot, którego warto użyć by pokazać, że mamy pewien zasób słów i nie musimy kręcić się wokół słowa hobby. Np.

Ich interessiere mich für Politik. – interesuję się polityką
Ich interessiere mich  für Geschichte. – interesuję się historią
Ich interessiere mich für fremde Sprachen. – interesuję się językami obcymi
Ich interessiere mich für Gesundheit. – interesuję się zdrowiem
Ich interessiere mich für gesunde Ernährung. – interesuję się zdrowym odżywianiem
Ich interessiere mich für  Psychologie. – interesuję się psychologią
Ich interessiere mich für  fremde Länder / fremde Kulturen. – interesuję się obcymi krajami i obcą kulturą itd. itd.


Was machst du gerne? Co chętnie robisz?
Was magst du machen? Co lubisz robić?
Was magst du? Co lubisz?
Ich mag... (lubię) lubię

Czasownik mögen oznacza lubić. Jest to czasownik modalny. Występuje on zazwyczaj z bezokolicznikiem na końcu zdania. O czasownikach modalnych i odmianie czasowników przez osoby wkrótce. Są zasady, na podstawie których odmieniamy czasowniki przez osoby. W języku niemieckim jest natomiast wiele wyjątków od tych zasad. Wiele czasowników należy się na pamięć nauczyć odmieniać przez osoby. Do takich czasowników należy czasownik lubić.

Ich mag
du magst
er/sie/es mag
wir mögen
ihr mögt
Sie/Sie mögen

Przykłady:

Ich mag Dich. – lubię ciebie
Ich mag Tiere. – lubię zwierzęta

A teraz trochę trudniej. Dodamy czasownik. Wędruje on na koniec zdania. Np.

Ich mag Zeitschriften lesen.  – lubię czytać gazety
Ich mag im Internet surfen. – lubię serfować w internecie
Ich mag mit dem Hund spazieren gehen. – lubię spacerować z psem

Jak widzicie jest to banalnie proste. Czasownik w bezokoliczniku idzie na koniec zdania.
Dla osób, które lubią wyzwania i znają już zasady odmiany czasowników przez osoby proponuję spróbować ze zwrotem:

In der Freizeit ... w wolnym czasie...

Przy tej konstrukcji zdania po zwrocie In der Freizeit jest miejsce na czasownik odmieniony przez osobę, następne miejsce zajmuje osoba a później reszta zdania. Np.

In der Freizeit spiele ich Fußball . – gram w piłkę nożną
In der Freizeit lese ich Bücher. – czytam książki
In der Freizeit gehe ich oft mit meinem Hund spazieren. – chodzę na spacer z moim psem

Jeśli ktoś jednak nie zna jeszcze gramatyki proponuję używać zwrotu „ ich mag”. Trudno zrobić wtedy błędy.

A tutaj podaję wam kilka hobby.

Jeśli macie jakieś inne interesujące hobby chętnie wpiszę je na listę. Osobiście przy tym pytaniu dostaje doła. Mam nadzieję, że nie tylko ja. Bo inaczej chyba będę musiała zacząć się martwic 😉. Nie mam za wiele hobby a mówić trzeba, gdy firma chce sprawdzić język.

http://wypracowanie.edu.pl/hobby-slowka-zwiazane-z-hobby-niemiecki

Jest tam tego więcej jeśli ktoś chce. Ja wybrałam te najważniejsze.

Fußball, Volleyball, Basketball, Tennis, Tischtennis, Billard spielen – grać w piłkę nożną, siatkówkę, koszykówkę, tenis, tenis stołowy, bilard
Rad/ Ski fahren – jeździć na rowerze/ na nartach
Zeitungen/Zeitschriften/Bücher lesen – czytać gazety/czasopisma/książki
ins Kino/Konzert/Theater – iść do Kina/na koncert/do teatru
in die Disco gehen – iść na dyskotekę
Galerien/Museen/Austellungen besuchen – odwiedzać galerie/muzea/wystawy
reiten – jeździć konno
schwimmen – pływać
joggen – biegać
spazieren gehen – chodzić na spacery
Aerobic machen – chodzić na aerobik
Briefmarken sammeln – zbierać znaczki
tanzen – tańczyć
malen – malować
fernsehen – oglądać telewizję
faulenzen – leniuchować
im Internet surfen – surfować po internecie
zu Hause sitzen – siedzieć w domu
bummeln/ shoppen/ einkaufen- robić zakupy
chillen – wysiadywac, relaksować się
stricken- robić na drutach
angeln – łowić ryby
basteln – wykonywać prace ręczne, majsterkować
sticken – haftować
Musik hören – słuchać muzyki
Kreuzworträtsel  lösen – rozwiązywać krzyżówki
Myślę, że tyle starczy na początek. 😂 Przyjemnej nauki.

Wydaje mi się, że jeśli tego nauczycie sie na 5 + to nie będzie problemu by wyjechać do pracy z firma. Zapraszam na kolejne lekcje.
W przyszłej lekcji omówimy zasady odmiany czasowników przez osoby co by mówić po gramatycznemu i nie zastanawiać skąd to słowo się wzięło. Zapraszam również na obecnie jeszcze nieliczne przepisy, w których znajdują się słowa po niemiecku- produkty spożywcze, naczynia, urządzenia oraz czynności wykonywane w kuchni.

Lekcja11 - Przedstawianie się po niemiecku


Sprechen – mówić

Ich spreche
du sprichst
er/sie/es spricht
wir sprechen
ihr sprecht
sie/Sie sprechen

Sprechen Sie Deutsch? Mówi Pani po niemiecku?
Sprichst du Deutsch – Mówisz po niemiecku?
Ich spreche kein/ wenig Deutsch. - Nie mówię dobrze po niemiecku.
Sprechen Sie bitte langsamer / lauter. - Proszę mówić wolniej / głośniej.
Könnten Sie das bitte aufschreiben? - Czy mógłby pan / mogłaby pani to zapisać?
Könnten Sie bitte wiederholen? - Czy mógłby pan / mogłaby pani powtórzyć?


Ich verstehe nicht. - Nie rozumiem.

Lekcja10 - Przedstawianie się po niemiecku


Der Fürerschein – prawo jazdy

Haben Sie Fürerschein? - Ma Pani prawo jazdy?
Hast du Fürerschein? - Masz prawo jazdy?
Ich habe  Fürerschein. Mam prawo jazdy.
Nein ich habe kein  Fürerschein.- Nie mam prawa jazdy.

Fahren- jezdzic

Ich fahre
du fährst
er/sie/es fährt
wir fahren
ihr fahrt
sie/Sie fahren

Ich fahre gerne Auto. – Chętnie jeżdżę autem.
Die Automatik - auto z automatyczną skrzynią biegów
Das manuelle Schaltgetriebe – reczna skrzynia biegow

Lekcja9 - Przedstawianie się po niemiecku


Der Beruf – zawód

Was sind Sie von Beruf ? –  Kim Pan/Pani jest z zawodu?
Was bist du von Beruf? - Kim jestes z zawodu?
Ich bin…von Beruf. – Jestem … z zawodu.
Was für einen Beruf haben Sie? - Jaki Pan/ Pani ma zawód?

arbeiten – pracować

Ich arbeite
Du arbeitest
er/sie/es arbeitet
wir arbeiten
ihr arbeitet
sie/Sie arbeiten

Ich arbeite als Seniorebetreuerin in Deutschland.
Ich bin Seniorenbetreuerin - jestem opiekuną osób starszych
Ich betreue Patienten in Deutschland. Opiekuję sie pacjentami w Niemczech


Lekcja8 - Przedstawianie się po niemiecku


Wie alt bist du? - Ile masz lat?
Wie alt sind Sie ? - Ile pani ma lat?
Ich bin .... Jahre alt.

Wie ist ihr Familenstand? - Jaki jest Pani stan cywilny?
Ich bin geschieden. - Jestem rozwiedziona(y)
Ich bin verheiratet. – Jestem żonaty/ zamężna
Ich bin ledig/ nicht verheiratet. – Jestem stanu wolnego/ niezamężna/ nieżonaty
Ich bin Witwe.  – Jestem wdową

Lekcja7 - Przedstawianie się po niemiecku


wohnen – mieszkać

Ich wohne
du wohnst
er/sie/es wohnt
wir wohnen
ihr wohnt
sie/Sie wohnen

Ich wohne im Ausland ( in Polen). - Mieszkam za granicą.
Wo wohnst du? - Gdzie mieszkasz?
Wo wohnen Sie? - Gdzie Pan/Pani mieszka ?
Ich wohne in Bydgoszcz - Mieszkam w Bydgoszczy.
Wo wohnen Sie , in einer Stadt oder auf dem Lande? - Gdzie pan/i mieszka, w mieście  czy na wsi?
Ich wohne in einer Stadt / in einem Dorf. - Mieszkam w mieście / na wsi.

Lekcja6 - Przedstawianie się po niemiecku


kommen – pochodzić, przychodzić

Ich komme
du kommst
er/sie/es kommt
wir kommen
ihr kommt
sie/Sie kommen


Woher kommst du? - Skąd pochodzisz?
Ich komme aus Polen. - Pochodzę z Polski.
Ich bin Pole / Polin. - Jestem Polakiem / Polką.
Ich wohne in Warschau. - Mieszkam w Warszawie.

Lekcja5 - Przedstawianie się po niemiecku


Każdy nowy wyjazd powiązany jest z taką rozmową zapoznawczą. Proste pytania, na które każda opiekunka powinna umieć odpowiedzieć. Pytania tego typu również często stawiają pracownicy firmy sprawdzając naszą znajomość języka. Warto więc poćwiczyć jeśli nie po to by zabłysnąć przed niemiecką rodziną to po to by mieć wpływ na wysokość pensji.

sich vorstellen – przedstawiać sie

Stell dich vor bitte vor. -   przedstaw się
Stellen Sie sich bitte vor.  - proszę sie przedstawić

heißen - nazywać się

ich heiße
du heißt
er/sie/es heißt
wir heißen
ihr heißt
sie/Sie heißen

Wie heißt du? - Jak się nazywasz?            
Wie heißen Sie? - Jak Pan / Pani się nazywa?
Ich heiße ( nazywam się ) ... np. Ich heiße Kasia.

der Name – nazwisko
der Vorname – imię

Wie ist Ihr Vorname? - Jakie jest Pani, Pana, Państwa imię ?
Wie ist dein Name? - Jak masz na imię / na nazwisko?


Mein Name ist…- Mam na imię / nazwisko ....

Lekcja4 niemiecki- wymowa: Jak czytać?





















Lekcja3 niemiecki- wymowa


Podwojone litery

Czytamy jako jedną literę. Na przykład leer, czytamy jako ler

Jak wymawiać poprawnie h?

Jeżeli h występuje w środku wyrazu, a poprzedzone jest samogłoską, jest nieme np.:

sehr zer
Uhr ur

Jeżeli czegoś nie da się wymówić a jest tam h, to po prostu tego h nie wymawiamy.

Lekcja2 niemiecki- wymowa: samogłoski z przegłosem


Zacznijmy od samogłosek z przegłosem ö, ä, ü.

W języku niemieckim występują 3 samogłoski z przegłosem.

ö -  wymawiamy je jak u ale lekko zbliżone do         y
ä - wymawiamy jako a, lecz lekko zbliżone do litery e
ü - wymawiamy podobnie jak polskie y.

😀

Juwalosuppe ( zupa z kulkami ryżowo- mięsnymi)


Planowałam na weekend zrobić musake. Taką zapiekankę z warzyw i mięsa mielonego po grecku. Właściwie to miałam ją zrobić w sobotę. Zapomniałam jednak puszki pomidorów i postanowiłam zrobić dopiero dziś. W sobotę wieczorem poleciałam ekstra do sklepu po pomidory. Stwierdziłam, że przy okazji kupię chemię bo trochę sie nazbierało. Żebym więc w poniedziałek nie musiała tyle dźwigać zapełniłam wózek chemią. Przed kasą rzuciłam okiem na polki z puszkami i słoikami zastanawiając się, czy kupić mleczko do kawy i ruszyłam do kasy mając wrażenie, że o czymś myślałam jeszcze przy okazji tych pólek. Szybko jednak się otrząsnęłam i pomyślałam, że jeśli nawet to przecież w poniedziałek będę na zakupach. Dzisiaj powyciągałam składniki,  ustawiłam wszystko na blacie by strzelić fotkę i hmmm brakowało pomidorów. W pierwszej sekundzie chciałam sięgnąć do szafki po pomidory. Szybko jednak zdałam sobie sprawę, że ich po prostu nie kupiłam. Zerknęłam na świeże warzywa w nadziei, że jeśli jest wystarczająco świeżych to ich użyję. Musaka chodzi za mną od kilku dni. Niestety. Wśród owoców i warzyw na blacie leżały tylko dwa pomidorki. 😂 schowałam więc to co niepotrzebne i wyciągnęłam te oto produkty


Marchewkę i seler pokroiłam w kostkę. Zalałam 1, 5 litrem wody i nastawiłam aby sie gotowały. W międzyczasie niepełną szklankę ryżu dodałam do 0,5 kg mięsa mielonego. Dodałam jajko, łyżeczkę soli, odrobinę pieprzu, drobno posiekaną cebulę i wgniotłam ząbek czosnku. Wyrobiłam mięso jak na mielone. Następnie z mięsa zrobiłam maleńkie kulki. Wielkości tak może polówki orzecha włoskiego. Wrzuciłam kulki na gotującą się wodę. Ryż najlepiej jeśli jest drobny, ale niekoniecznie. Ja użyłam basmatti. Kulki gotowałam około pól godziny. Aż były miękkie. Na początku odlałam szklankę wywaru. W wysokim naczyniu zmiksowałam sok z polówki cytryny z jajkiem. Jeśli ktoś lubi kwaśne może być z całej. Moja podopieczna nie lubi więc dałam tylko polówkę. Wlałam do tego ostudzony wywar. Gdy zupa sie już ugotowała odstawiłam ją na bok na 5 min. Po czym do zupy wlałam  rozbełtane jajo z cytryną i zimnym wywarem. Zamieszałam. Posypałam koperkiem i proszę. Zupa gotowa. Jak widać cytryna zabieliła zupę i lekko zagęściła jak śmietana z mąką. A smakuje jeszcze lepiej. Posypalam koperkiem. Polecam.

Ryż                                   der Reis
Jajo, jaja                          das Ei, die Eier
Mięso mielone               das Hachfleisch
Koperek                          der Dill
Marchewki                    die Karotten
Seler                                der Selerie
Kulki z mięsa mielonego
die Hachfleischbällchen
Zupa z kulkami mięsno- ryżowymi
die Suppe mit Reis-und Hackfleischbällchen


Podopieczna zjadła ze smakiem. Powiedziała, że jej smakowało  chociaż należy do tych co mówią, że nie smakuje. Być może jednak już zrozumiała, że jej marudzenie i negatywne opinie nie robią na mnie wrażenia. 😂

Lekcja1 niemiecki- odmiana sein i haben


Witam 😀.

Pracuje nad opowiadaniami. Kiedyś jednak pomysły na opowiadania się skończą. W opiece też nie zamierzam pracować wiecznie. A chciała bym aby mój blog był ponadczasowy. Często widzę jak na facebooku padają pytania- „ a co to znaczy?” i pojawia się jakieś słowo. Dla mnie to świetna zabawa. Natomiast dla opiekunki, która nie rozumie podopiecznego i dla podopiecznego, który nie jest rozumiany przez opiekunkę nie jest to już takie zabawne. Należę do tych osób, które uważają, że do każdej pracy potrzebna jest znajomość języka. Wiele osób uważa inaczej. Wypiera fakt, że z językiem było by łatwiej i niejednokrotnie okłamuje samych siebie. A być może nie rozumiejąc świata wokół siebie jest przekonana, że tak jak jest jest idealnie. Nie zaprzeczam, że podopieczny może być zadowolony z pracy opiekunki, która zna słabo język. Ale i wy nie zaprzeczajcie, że podopieczny nie był by szczęśliwy, gdyby był zrozumiany w prostych codziennych czynnościach i nie musiał się domyślać co opiekun/ opiekunka chcą mu powiedzieć. Czasami z problemów ze zrozumieniem rodzą sie nieporozumienia, których można było by uniknąć znając język na odpowiednim poziomie.

Lekcje będą krótkie. Tak aby każdy zdołał sobie utrwalić to co najważniejsze. Jeśli macie jakieś pytania to pytajcie. Postaram się odpowiedzieć. Słówka postaram się pisać również tak jak się je wymawia. Chociaż moim zdaniem to zła metoda nauki. W osobnej lekcji napiszę o zasadach pisania i czytania. Właściwie od tego powinnam była zacząć. Póki co poradzimy sobie jednak waszym sposobem.

W języku niemieckim dwa najważniejsze czasowniki to być i mieć.
Opanowanie tych czasowników to podstawa. Poza użyciem w czasie teraźniejszym ( Präsens ) ma on zastosowanie przy tworzeniu czasu przeszłego ( Perfekt ). Jeśli będziemy znali te czasowniki i ich zastosowanie łatwiej będzie nam zrozumieć zdania i wyłapać kolejne słówka. Bez tych słówek ani rusz. A w czasie przeszłym to już w ogóle.

Odmiana czasownika - sein

Sein czyt. Sajn- być  lub jako czasownik posiłkowy do tworzenia czasu przeszłego Perfekt

Präsens (czas teraźniejszy)

Ja jestem- ich bin ( ih/ is bin )
ty jesteś- du bist ( du bist )
on/ ona/ ono jest- er/sie/es ist ( er, zi, es ist )
my jesteśmy- wir sind ( wir zind )
wy jesteście- ihr seid ( ir zajd )
oni/ Państwo są- sie/Sie sind ( zi/ Zie zind )

Odmiana czasownika - haben

haben czyt. Haben-  mieć  lub jako czasownik posiłkowy do tworzenia czasu przeszłego Perfekt

Präsens (czas teraźniejszy)

Ja mam- ich habe ( ich/ is habe )
ty masz- du hast ( du hast )
on/ ona/ ono ma- er/sie/es hat ( er, zi/ es hat )
my mamy- wir haben ( wir haben )
wy macie- ihr habt
oni/ Państwo macie- sie/Sie haben
Nauczcie się odmiany tych czasowników.
Gwarantuję wam, że dzięki nim będziecie potrafili zbudować masę zdań, które być może obecnie sprawiają wam trudności.

Ich habe Lust. Hast du Lust?
Ja mam ochote. Czy ty masz ochote?
Ochota- die Lust ( di lust )

Pamiętajcie by rzeczowników uczyć się z rodzajnikami!
Jak widzicie wystarczy znaleźć jedno słówko a już można poprawnie zbudować zdanie oznajmujące i zdanie pytające.
W zdaniu oznajmującym czasownik stoi zawsze na drugim miejscu a osoba na pierwszym. Gdy chcesz zapytać czasownik stoi na pierwszym miejscu a osoba na drugim. Oczywiście gdy dojdą inne słowa np. okolicznik czasu szyk wygląda już trochę inaczej ale zacznijmy od prostych zdań.
Dlaczego czasowniki sein i haben są tak ważne? Czas przeszły Perfekt opiera się na tych czasownikach. O czym możesz się przekonać w lekcji 15. Bezpośredni link do lekcji 15

http://kasiaperla.blogspot.de/2017/12/czas-przeszy-perfekt.html?m=1

Bist du zufrieden? Ich bin zufrieden.
Jesteś zadowolony? Ja jestem zadowolona.
Zadowolony- zufrieden ( cufriden )

Czarna lista firm


Jestem przeciwna czarnej liście, na którą może trafić każdy. Wiadomo, że tyle opinii, ile ludzi. Opinie zależą, od tego na jakie zlecenie się trafi, czy jest chemia, czy nie, czy jesteśmy wystarczająco asertywni. Ważne jest nie tylko, jak poradzimy sobie już na miejscu. Najważniejszy jest pierwszy krok. Czyli wybranie odpowiedniej firmy i odpowiedniego zlecenia. Zawsze powtarzam, że wybieram zlecenie, nie firmę.

Jednak nie do końca jest to prawda. Gdy już znajdę zlecenie, na które chcę wyjechać, sprawdzam, co ma mi do zaoferowania firma. Jakie są składki, jak wygląda umowa. Wychodzę z założenia, że firmy nie kłamią. Zawsze sprawdzam, czy firma ma swoją stronę internetową, czy jest tam podany adres, numer telefonu do kontaktu. Sprawdzam w krs, czy firma faktycznie istnieje.

Zdarzyło mi się już, że ktoś twierdził, że ma firmę, zatrudnia legalnie. Miał nawet stronę internetową. Na stronie wpisany numer krs. Sprawdziłam numer. Pod podanym numerem była całkiem inna firma. Osoba ta powiedziała, że wpisałam zły numer (pomimo, że wpisałam numer podany na ich stronie). Podała mi niby poprawny. Sprawdziłam ponownie. Znowu była to nie ta firma. Postraszyłam kobietę, że pośredniczy w pracy na czarno, a twierdzi, że zatrudnia legalnie. Kobieta napisała jeszcze na grupie, że na szczęście każdy może robić, co mu się podoba i mnie zablokowała.

Także bądźcie rozsądni. Stawiajcie dużo pytań, sprawdzajcie firmy. Sprawdzajcie również ZUS. W poprzednim poście wrzuciłam wiele ważnych informacji - gdzie, co, jak i dlaczego. Przeczytajcie i wybierajcie firmy mądrze. Wybierajcie również mądrze zlecenia. Jak pisałam, to dla mnie sprawa najważniejsza. Zastanówcie się, z kim chcecie pracować. Czy z mężczyzną, czy z kobietą, czy z parą. To są bardzo istotne pytania. Zastanówcie się też, z jakimi chorobami chcecie pracować. Zanim podejmiecie decyzję, że bierzecie zlecenie z jakąś chorobą, o której nie macie pojęcia, poczytajcie o niej. Z czym ona się wiąże. Włączcie wyobraźnię i zastanówcie się chwilkę, czy temu podołacie.

Zastanówcie się również, jaki macie stosunek do wstawania w nocy, czy do braku wolnego. Nikt nie może Was zmusić do akceptacji zlecenia, z którym nie czujecie się dobrze.

Chciała bym Was wyczulić na niemieckie umowy, które wielu osobom wydają się być hiciorem. Owszem - dobra niemiecka umowa nie jest zła. Ale jeśli nie znacie wystarczająco języka i niemieckich realiów, nie ryzykowała bym. Jest wiele firm niby niemieckich, które oferują dziwne umowy. Osoba będąca w temacie już po kilku pytaniach wie, czy ta firma zatrudnia na niemieckich warunkach i czy wszystko przebiega tak, jak powinno. Uwierzcie mi. Rozmawiałam z wieloma firmami, które szczyciły się niemiecką umową. W rzeczywistości poległy na pierwszym pytaniu twierdząc, że nie jest potrzebny meldunek. O tym i o innych ważnych sprawach w pierwszym poście z cyklu Ważne informacje.


Krupnik



Wiem, wiem... banalne. Jednak nie spotkałam podopiecznej, która nie jadła by tej zupy chętnie.
Krupnik na zleceniu gotuję najczęściej na udkach. Czasami na żeberkach. Świetnie smakuje również bez wkładki mięsnej.

Składniki

1/3 szkl. kaszy perłowej
O,5 kg udek lub żeberek
4 ziemniaki
2 marchewki
¼ selera
Cebula
Pęczek pietruszki
Liść laurowy, ziele angielskie, pieprz, sól

Udka zalewamy wodą i gotujemy około 30 żeberka trochę dłużej. Aż do momentu gdy będą lekko miękkie. Sól dodaję pod koniec gotowania mięsa. Warzywa kroimy w kostkę. Ja zawsze kroję je na początku i zalewam wodą. Osobno seler z marchewką i osobno ziemniaki. W ten oto sposób wiem mniej więcej ile  potrzebuję wody aby zupa nie była ani za gęsta ani za rzadka. Nie ma nic gorszego jak rozcieńczanie papki, która przestala być zupa lub woda zamiast zupy. Jeśli zupę gotuje na mięsie ma ona już wystarczająco tłuszczu i cebulkę smarze tak jak do rosołu. Czyli kroje na plasterki i podsmażam na brązowo na suchej patelni bez tłuszczu.  Jeśli robię zupę bez mięsa cebulkę kroję w kostkę i podsmażam na złocisty kolor na łyżce masła. Gdy mięso jest już prawie miękkie wrzucam marchewkę z selerem wraz z wodą, która była zalana oraz cebule. 15 minut później wrzucam ziemniaki i kasze. W międzyczasie wyciągam udka, obieram z mięsa, kroję na mniejsze kawałki i ponownie wrzucam do zupy. Gotuje jakieś 15- 20 min. Aż ziemniaki będą miękkie. Na koniec wrzucam posiekana pietruszkę. Pieprze dopiero na talerzu. Do żadnej zupy nie daje pieprzu podczas gotowania. Jedynie sól paprykę i zioła. Pieprz tylko i wyłącznie na talerzu i tylko i wyłącznie pieprz czarny.
Ot i cały przepis. Proste, smaczne i wydaje mi sie, że zdrowe. I naprawdę nie spotkałam seniora, który by marudził przy tej zupie.
Gotujecie podobnie czy całkiem bzdury napisałam? 😂 pozdrawiam i smacznego.

Krupnik                      die Graupensuppe
Kasza jęczmienna    die Gerstengraupen
Kasza perlowa          die Perlgraupen
Drobna                       fein
Średnia                      mittel
Gruba                         grob
Marchewka              die Karotte, die Möhre
Seler                           der Sellerie
Tacka z warzywami na zupę  Suppengrün
Liść laurowy            das Lorbeerblatt
Ziele angielskie       der Piment
Pietruszka                die Petersilie
Garnek                     der Topf
Gotować                   kochen
Chochla                    der Kochlöffel
Talerz na zupe        der Suppenteller
Lyzka stolowa         der Esslöffel

Więcej przepisów znajdziesz na blogu Perly rzucone przed damy. Adres bloga http://kasiaperla.blogspot.com . Jak poruszać się po blogu przeczytasz w poście https://kasiaperla.blogspot.de/2018/01/modernizacja-bloga.html?m=1.

Szpinak w cieście francuskim


Witam. Co dzisiaj było u Was na obiadek? Ja dzisiaj bez mięska. Wczoraj na zakupach złapałam świeży szpinak i dzisiaj sporządziłam z niego przepyszny obiad. Szpinak w cieście francuskim. Dzisiaj jadłam bez dodatków. Natomiast bardzo często tak sporządzony szpinak podaję do łososia. Nie ma przy tym o wiele więcej pracy. Łososia skrapiam oliwą, posypuję solą. 20 minut przed końcem pieczenia ciasta ze szpinakiem, wrzucam łososia do piekarnika. Ale nie o łososiu mowa. Podaję przepis. Raczej nie ma dużo pracy. Jeszcze, jak się kupi szpinak mrożony, to już w ogóle pikuś.



Składniki

Opakowanie ciasta francuskiego
500g świeżego lub mrożonego szpinaku
Cebula
2 ząbki czosnku
200 g sera fety
Pęczek koperku
Łyżka masła
Sól, pieprz, gałka muszkatołowa

Szpinak parzymy ( albo wrzucamy na gotującą wodę i dosłownie po kilku sekundach odcedzamy, lub gotujemy 2 minutki na parze. Kto co woli ). Ważne, aby dobrze odcedzić. Następnie dusimy na maśle/ oleju pokrojoną w kostkę cebulę i czosnek. Gdy już się zeszkli na rumiany kolor, dodajemy odcedzony szpinak, ser feta pokrojony w kostkę ( taką na pół cm ) oraz posiekany koperek. Doprawiamy solą, pieprzem i gałką. Pamiętajmy, że ser feta jest słony i ostrożnie ze solą. Ja dałam pół łyżeczki. Szpinak wykładamy na ciasto. Pamiętajcie, że szpinak nie może być za gorący. Ciasto może wtedy się rozlecieć i ciężko będzie zwinąć. Może być lekko ciepły. Najlepiej całkiem schłodzony. Nadzienie rozłożyć po całości, zostawiając jedynie wolne brzegi. Następnie zwinąć w rulonik. Zwinąć i dobrze skleić brzegi. Aby ciasto lepiej się skleiło, brzeg przed zwijaniem można posmarować wodą. Roladkę wsadzić do piekarnika o temperaturze 200 stopni na 30- 45 minut. Do czasu, aż się zazłoci.
Mam nadzieję, że będzie Wam smakowało. Dajcie znać. A może ktoś podzieli się, jakie są wrażenia podopiecznych? Jestem bardzo ciekawa.
Smacznego i do kolejnej pyszności 😉



Szpinak w cieśle francuskim
Spinat im Blätterteig
Szpinak                             der Spinat
Ser feta                             der Fetakäse
Mleko                                die Milch
Koza                                  die Ziege
Mleko z kozy                   die Ziegenmilch
Owca                                 das Schaf
Mleko z owcy                  die Schafsmilch
Ciasto francuskie           der Blätterteig
Zeszklić leicht ( lekko )/ goldbraun ( kolor rumiany ) anbraten
Zawinąć                            zusammenrollen
Odcedzić                           abgießen
Zostawić, aby ściekło      abtropfen lassen
Cedzak                              der Durchschlag/ der                                                Nudelsieb
Makaron                          die Nudel
Gotować na parze          im Dampfgarer kochen
Para                                  der Dampf
Smacznego                      guten Appetit


Więcej przepisów znajdziesz na blogu Perly rzucone przed damy. Adres bloga http://kasiaperla.blogspot.com . Jak poruszać się po blogu przeczytasz w poście https://kasiaperla.blogspot.de/2018/01/modernizacja-bloga.html?m=1


Bakłażany nadziewane mięsem mielony


Witam wszystkich serdecznie. Jak się macie? Ja dzisiaj mam się cudownie. Puściłam sobie właśnie muzyczkę Rynkowskiego i nie mogę się doczekać chwili, gdy moja Sofjencja pojedzie do przedszkola.
Tak sobie myślałam, że będąc na zleceniu, brakuje nam czasami pomysłów odnośnie tego, co ugotować naszym podopiecznym. Sama czasami mam wrażenie, że jemy ciągle to samo. Dlatego postanowiłam wrzucać tu moje niektóre obiadki. Być może ktoś skorzysta. A być może i Wy podrzucicie mi jakiegoś pomysła. Buziaki i smacznego. No i miłego dzionka dla tych, którzy dzisiaj pracują i dla tych, którzy mogą się poobijać.




Składniki:
2 bakłażany
0,5 kg mięsa mielonego
500 ml pomidorów z puszki
200 ml słodkiej śmietanki
Mała cebulka
Ząbek czosnku
Przyprawy: sól, pieprz, muskat, cynamon, oregano, pól łyżki stołowej maki, oliwa, masło

Bakłażany kroimy wzdłuż na równe połówki, wierzch skrapiamy oliwą i posypujemy solą. Wsadzamy do piekarnika na pól godziny o temperaturze 200 stopni. W międzyczasie mięso mielone podsmażamy z cebulką i czosnkiem. Dodajemy pomidory, przyprawiamy do smaku, odstawiamy. Gdy bakłażany lekko zmiękną ( 30 – 40 min ) wlewamy śmietanę do małego naczynia, dodajemy pół łyżki stołowej mąki, pól łyżki masła, sól, pieprz i muskat do smaku. Zagotować ciągle mieszając. Wyciągamy bakłażany. Nakładamy na nie przygotowane mięso mielone oraz sos beszamelowy i wkładamy ponownie na pól godziny do piekarnika. Jeśli ktoś chce, sos beszamelowy może posypać żółtym tartym serem lub pokruszyć na wierzch fetę. Oczywiście przed zapiekaniem. Wyciągnąć, gdy się lekko zarumieni. Podawać z ziemniakami lub ryżem. Super smakuje do tego zaziki.



Zapiekane bakłażany z mięsem mielonym
Auberginen mit Hachfleisch überbacken 
Bakłażan                                  die Aubergine
Mięso mielone                        Hackfleisch
Sól                                             das Salz
Pieprz                                       der Pfeffer
Gałka muszkatołowa            der Muskat
Cebula                                      die Zwiebel
Czosnek                                   der Knoblauch
Pomidory z puszki ( w kawałkach ) 
gehackte Tomaten ( aus der Dose )
Śmietanka                              die Schlagsahne
Mąka                                       das Mehl
Cynamon                                der Zimt
Masło                                      die Butter
Piec                                          backen
Zapiekać                                 überbacken
Smażyć                                    braten
Na patelni                               in der Pfanne
Przyprawiać                           würzen
Wzdłuż                                    entlang
Smakować                              schmecken 
Ciąć                                          schneiden

Ich hoffe es wird Euch schmecken !
Mam nadzieję, że będzie Wam smakowało!

Więcej przepisów znajdziesz na blogu Perly rzucone przed damy. Adres bloga http://kasiaperla.blogspot.com . Jak poruszać się po blogu przeczytasz w poście https://kasiaperla.blogspot.de/2018/01/modernizacja-bloga.html?m=1.

Opieka osób starszych w Niemczech- ważne informacje


Wyjeżdżając z polską firmą możesz na bieżąco sprawdzać, czy są odprowadzane składki. Trzeba się zarejestrować na stronie ZUSu. Następnie udać się z dowodem osobistym do ZUSu. Tam zostanie zatwierdzona Twoja tożsamość i masz już aktywne konto. Możesz się logować w każdym miejscu i o każdej porze.

Pamiętaj! Zanim wyjedzie z polską firmą upewnij się, czy znajduje się ona w Krajowym Rejestrze Sądowym (KRS). Nie wyjeżdżaj z oszustami!

Informacje po niemiecku sporządzone przed Caritas dla osób chcących zatrudnić opiekunkę. A w nich o 8 godzinnym dniu pracy, 2- 3 godzinnych przerwach każdego dnia. Jednym dniu wolnym lub dwóch połówkach, 11 godzinach nieprzerwanej przerwy nocnej, 8 euro na 1 osobę, na dzień na jedzenie, o warunkach mieszkalnych, jakie powinna zastać opiekunka/ opiekun i o czynnościach, jakie powinniśmy wykonywać, a jakie nie. Informacje na dole artykułu do pobrania. Proponuję, każdej opiekunce/ każdemu opiekunowi wydrukować. W razie problemów wręczać plik kartek niemieckim rodzinom.

Tutaj o tym, co mówi prawo niemieckie o godzinach pracy. Nadgodziny powinny być płatne ekstra. Stawka godzinowa przy nadgodzinach, to stawka podstawowa plus 25%.

§ 3 Arbeitszeit der Arbeitnehmer
Die werktägliche Arbeitszeit der Arbeitnehmer darf acht Stunden nicht überschreiten. Sie kann auf bis zu zehn Stunden nur verlängert werden, wenn innerhalb von sechs Kalendermonaten oder innerhalb von 24 Wochen im Durchschnitt acht Stunden werktäglich nicht überschritten werden.

Czas pracy pracowników
Dzienny czas pracy pracowników nie może przekraczać 8 godzin. Może zostać on przedłużony do 10 godzin, jeśli w ciągu ostatnich 6 miesięcy kalendarzowych lub w ciągu ostatnich 24 tygodni średnio 8 godzin dziennie nie zostało przekroczonych.

Liczba nadgodzin w tygodniu to maksymalnie 10 godzin.
Liczba godzin pracy w tygodniu to 40 godzin. Jeśli ktoś pracuje więc więcej niż 5 dni w tygodniu na dzień, automatycznie przypada nie 8 godzin, tylko przy 6 dniach pracy w tygodniu 6,6, a przy 7 dniach pracy 5, 6. To są godziny pracy, za które dostajemy wynagrodzenie.

Radzę jednak próbować szukać zleceń z jednym dniem wolnym. Podopiecznymi jeden dzień np. na weekend, mogą zajmować się członkowie rodziny lub w ciągu tygodnia podopieczny jeden dzień może spędzić w dziennym domu opieki (Tagespflege). Często się zdarza, że w sprawie dnia wolnego, to właśnie niemiecka rodzina, wykazuje zrozumienie pomimo, że polskie firmy tego nie wymagają. Tak więc pytajcie rodzin. Mówcie, że macie do tego prawo i potrzebujecie dnia wolnego, by móc odpocząć i normalnie funkcjonować. Jak sobie pościelisz tak się wyśpisz...

Radzę zwracać uwagę na to, czy w umowach z firmami jest zawarta liczba godzin pracy. Jeśli masz to w umowie, żadna firma nie może się tego wyprzeć. Jeśli nie ma wzmianki w umowie o godzinach pracy, w razie kłopotów firma z pewnością będzie przeczyła, że jest coś takiego, jak 40 godzinny tydzień pracy. Wiem to z własnego doświadczenia.

Tutaj informacje po niemiecku odnośnie kwoty jaka należy nam się na jedzenie: Verpflegung- kwota na wyżywienie Tabelka tyczy się jednej osoby. Prawnie jest to 8 euro dziennie na jedną osobę. Zapewnienie wyżywienia opiekunce/ opiekunowi jest obowiązkiem osoby, która zawarła z naszą firmą umowę. Opiekunka ma prawo decydować, co i o jakiej porze je. Wszystko oczywiście w granicach zdrowego rozsądku.


Poza tym:

Będąc ubezpieczonym w Niemczech w momencie, gdy kończy się stosunek pracy i wracasz do Polski koniecznie zgłoś to do kasie chorych (Krankenkasse) osobiście!

Osoby na niemieckiej umowie powinny zameldować się natychmiast. W momencie zameldowania zostaje nadany numer podatkowy.

Ps. W zależności od landu ma się na zameldowanie czas jednego lub dwóch tygodnie.
Meldowanie się w późniejszym terminie może się wiązać z nałożeniem kary finansowe.

Osoby przebywające na terenie Niemiec, mające swoje miejsce zamieszkania poza Niemcami, mają obowiązek zameldowania się po upływie trzech miesięcy.

Prawo do wydawania poleceń (Weisungsrecht)
Ponieważ jesteśmy pracownikami oddelegowanymi i umowę podpisujemy z firmą, a nie z podopiecznym bezpośrednio, podopieczny i jego rodzina nie mogą nam wydawać bezpośrednio poleceń. Ingerować w to, jak i kiedy wykonujemy naszą pracę.

Link o dodatkach nocnych i w święta. Dodatki za prace nocną- od 25%

Pamiętajmy, że nasza praca jest specyficzna. Przede wszystkim należy zachować zdrowy rozsadek. Czasami praca od do nie jest możliwa. Jednak po to jest prawo, by w ekstremalnych sytuacjach można było się nim bronić. Prawo w Niemczech nie przewiduje czegoś takiego, jak praca przez całą dobę, pomiatanie ludźmi, czy głodzenie pracowników.




Asertywność

Moja obecna podopieczna Sofjencja dała mi popalić, gdy zaczynałam u niej pracować. Zresztą nie tylko mi. Nic więc dziwnego, że dnia którego miałam do niej wrócić dostałam bólu brzucha, dziwnych duszności i zapakowanym po brzegi autem zamiast na Niemcy pojechałam prosto do pobliskiego szpitala. To nie był mój pierwszy pobyt w szpitalu z takimi objawami. Za każdym razem inna diagnoza i po kilku dniach wypisywano mnie z nowymi tabletkami. Ale nie o służbie zdrowia chcę tu pisać. Chociaż już kilka razy o mały włos nie skończyłam pod nożem. - Moim zdaniem z objawami raczej natury psychicznej. Firmie dałam szybko znać, że tego dnia nie dojadę na zlecenie bo znalazłam się w szpitalu. Na obchodzie pierwsze o co spytałam lekarza to jak sprawy się mają i kiedy będę mogła wyjść. Lekarz powiedział co wiedział a raczej tyle, że na chwilę obecną nic nie wie i poszedł. Natomiast bardzo zainteresowane pielęgniarki zaczęły biegać w koło mnie ze słowami „Po co pani tam jedzie, niech pani zostanie tutaj z nami. My szukamy ludzi do pracy.” Miłe to było ale szybko panie uświadomiłam, że z pielęgniarką nie mam nic wspólnego i praktycznie jestem pomocą domową.

Gdy na sali zrobiło się pusto zaciekawiona współlokatorka zaczęła pytać co i jak. Może mówiłam pięć minut. Ona w pewnym momencie pokiwała głową i powiedziała „ Oj, to trzeba być bardzo asertywnym w tej pracy.” Przytaknęłam i wpadłam w zadumę. Pięć minut opowiadałam i wydawało mi się, że w miarę obiektywnie, bez żadnych dramatów. Tymczasem kobieta, której dopiero co wycięto połowę wnętrzności, świeżo po narkozie i być może jeszcze w lekkiej gorączce będącej skutkiem stanu zapalnego, wyciąga wnioski, których ludzie mający lata doświadczenia w tej branży nie są w stanie wyciągnąć i zrozumieć. 

Najczęściej szuka się osób sympatycznych, empatycznych, z sercem. Tak jakbyśmy nie jechali do pracy tylko jakby nas właśnie chciano adoptować. Jakby naszym zadaniem było danie miłości ludziom, którym tej miłości brakuje. Tymczasem my jedziemy do pracy. Do pracy, w której również po pracy jesteśmy w pracy. Ot taki fenomen. 

Granice tego co jest naszą pracą, obowiązkiem i tak są cienkie. Nie rozumiem dlaczego ludzie tak sobie komplikują wszystko i czują się odpowiedzialni za samotność seniorki, za liście w ogrodzie, których nie ma kto zgrabić, za zapchane komórki, do których nie można włożyć palca i różne inne rzeczy, które czasami są nawet samym podopiecznym obojętne, a opiekunce spędzają sen z powiek. 

Zdarzały mi się różne podopieczne. Na szczęście w większości te niezestresowane, które nic nie obchodziło. Czasami sama wzięłam się za szorowanie blatu kuchennego, który wydawał się czarny. Po 15 minutach w kuchni zazieleniało niemal jak na łące, gdyż blat okazał się jasno zielony. Gotując obiad uprzątnę nie raz jakąś półkę wyrzucając produkty z datą przydatności roku pańskiego 1998. Ale biada ci jeśli podopieczna wpadnie na pomysł, co tu mogę zrobić. Całe ciało i umysł broni się wówczas przed wykonaniem polecenia. 

Dzięki tej pracy nauczyłam się asertywności. Próbuje się nas wykorzystać na każdym kroku. Obecnie słowo NIE wypisane jest chyba mam na mojej twarzy. Jednak na każdym nowym zleceniu trzeba powtarzać je jak mantrę.

Opieka - posiłki z podopiecznym


Każda opiekunka, która ma już za sobą kilku podopiecznych wie, jak to bywa przy stole. Czasami lepiej nie patrzeć i nie myśleć. Jeść szybko, co się ma na talerzu i uciekać. 

No tak. Ale czy tak prosto uciec? 

Okazuje się, że nie. Nasi podopieczni są bowiem dobrze wychowani. Mogą kasłać, parskać, oblizywać nie tylko palce, ale np. protezę. Tak, tak. Ktoś powie „cóż w tym złego?”. Fakt, protezy nie noszę, ale gdy czasami coś mi wejdzie między ząbki, też czubkiem języka powalczę z intruzem. Seniorzy jednak mają tą przewagę, że swoje zęby mogą wyciągać i ze smakiem oblizywać. To już nie jest widok dla każdego. Zwłaszcza przy stole. Jednak zasady dobrego wychowania wymagają, by siedzieć dopóki wszyscy nie skończą. 

Miałam jedną podopieczną, którą bardzo lubiłam. Wieczna singielka. Lat 70. Na topie, jak niejedna nastolatka. Można z nią było porozmawiać i pośmiać się. Niestety przy obiedzie wolałam na nią nie patrzeć. Co tydzień kupowałam bukiet kwiatów i kładłam go na stole. Wybierałam kwiaty odpowiednio długie w nadziei, że gdy postawię je pomiędzy siebie, a podooieczną, będą na tyle wysokie i przysłonią mi pewne widoki. Początkowo to funkcjonowało. Po pewnym czasie podopieczna nie mogąc siedzieć cicho, a równocześnie nie potrafiąc ze mną rozmawiać nie widząc mnie, odsuwała wazon na bok. Z czasem mnie również te bukiety zaczęły denerwować. W końcu przyszedł taki dzień, że kwiaty cięte zastąpiłam małymi kwiatkami doniczkowymi. 

Rozmowy znowu toczyły się swobodnie. Nie robiłam sobie już więcej żartów z podopiecznej, odgradzając się od niej kwiatami. Jednak nigdy nie zapomnę jej skarpetek i skarpet uciskowych, które co wieczór rozciągała na stole jadalnym, by się przewietrzyły i na rano były jak znalazł. Co zabawne, to ta właśnie podopieczna uciekła z dwóch domów starców. Między innymi dlatego, że nie odpowiadał jej widok innych seniorów. Gdy opowiadała mi, komu wisiał jaki glut, kto wyciągnął protezę i postawił obok (jadał bez protezy), kto oblizał jej widelec i różne inne historie, pękałam ze śmiechu. Niestety u siebie nie dostrzegała takiego zachowania.

Obecna podopieczna zachowuje dobre maniery. Siada do stołu i je. Żuje. Podejrzewam, że liczy ile razy gryzie każdy kęs. Ma przy tym najczęściej zamknięte oczy. Większość czasu milczy. Gdy jednak otwiera oczy, przestaje również milczeć. Zaczyna mnie wtedy obserwować. I komentuje. To jem za szybko, to jem za wolno, to dałam za dużo wędliny na kanapkę. Gdy kromkę chleba posmarowałam masłem i nakładałam dżem krzyczała, że albo masło albo marmolada. Przeszkadza jej też, że jedząc dotknę palcem ust. – Bo przecież tym palcem szykuję jej jedzenie. 

Czasami, gdy miałam jej dość, czułam jak żołądek przewraca mi się do góry nogami, odeszłam od stołu. Z czasem przestałam z nią jeść. Ku jej niezadowoleniu. I chyba ku niezadowoleniu jej rodziny. Nikt mi jednak tego bezpośrednio nigdy nie powiedział. Tak oto moje zdrowie wygrało z kulturą. Podopieczna je przy stole. Ja jem wcześniej, później lub siadam sobie przy stoliku, przy którym oglądamy telewizje. Czasami podczas posiłku na nią spojrzę. Siedzi z zamkniętymi oczyma i żuje. Gdy otworzy oczy i nasz wzrok się spotka, patrzy na mnie, jakbym zrobiła jej jakąś krzywdę. Spytam wtedy, czy wszystko ok i nic sobie z tego nie robię. To ta właśnie podopieczna obrzuciła mnie kiedyś kapustą. Innym razem leciała owsianka. Obecnie (z małymi wyjątkami) jest dobrze. To pierwsza podopieczna, do której wracam już od roku. W sumie siedem wspólnych miesięcy mamy już za sobą. Większość tych wspólnych miesięcy z oddzielnymi posiłkami.

Zdarzają się jednak miejsca, gdzie chętnie zasiadałam z podopieczną do obiadu. Uwielbiałam posiłki z Helgą. Zresztą to zlecenie, pomimo nieprzespanych nocek, braku wolnego oraz bardzo zaawansowanej demencji, najlepiej wspominam. Przy posiłkach siedziałyśmy średnio godzinę. Do śniadania zawsze gazeta. Rozmowy. Zero skrępowania. Podopieczna siedziała najczęściej w szlafroku, kapało jej z nosa i palce wiecznie miała wypaprane masłem. Nie było jednak stresu, pośpiechu, nikt nie patrzył mi na talerz. Nikt nie mówił, że jedzenie nie smakuje. Pochwał co prawda nigdy nie usłyszałam, ale czasami, gdy zgarbiona staruszka nagle prostowała się do obiadu, robiła bardzo zadowoloną minę i kroiła pieczeń na talerzu wiedziałam, że jej smakuje. Nigdy wtedy nie przyszło mi przez myśl, że przyjdą takie czasy, że będę się broniła przed wspólnymi posiłkami. 

Praktycznie trzy lata jadałam posiłki z podopiecznymi. Aż do czasu podopiecznej, u której wszystko było niedobre. Za zimne, za ciepłe, za dużo, za wcześnie, za kwaśne, bez smaku i czasami nawet zawartość talerza poleciała w moim kierunku. Wtedy to zaczęły się samotne posiłki.

Zastanawiające jest np. że gdy odwiedza nas członek rodziny, podopieczni potrafią się zachować inaczej. Tak np. było u Eli oblizującej protezę. Nic takiego nigdy nie wydarzyło się, gdy jadałyśmy we trójkę, razem z jej córką. Posiłki należały do przyjemnych. Miałam z kim porozmawiać, nie musiałam odwracać wzroku. Było fajnie. Po śniadaniu wspólne zmywanie naczyń i czytanie gazety.

Również nieprzyjemnych widoków nie ma podczas spotkań parafialnych seniorów przy kawie z ciastkiem. Byłam na wielu takich spotkaniach. Również na wspólnych obiadach. Seniorzy ubrani zapewne w najlepsze ciuchy, kobiety z makijażem i z pomalowanymi paznokciami, uśmiechy na twarzy, interesujące rozmowy i eleganckie picie z filiżanek, jedzenie ciasta. U nikogo nie widziałam kawałków ciasta na nosie. Nikt nie parskał, nie kasłał, nikt się nie dusił. Wszystkim zawsze smakowało, a na obiedzie nawet jedząc udka z kurczaka sprawnie obchodzili się widelcem i nożem. Wtedy to o mało nie wpadłam w kompleksy. To było moje pierwsze udko, które w całości zjadłam nie dotykając go palcami i chyba szło mi to najmniej sprawnie.

Także senior potrafi. Niestety w domu, w naszym towarzystwie czują się tak swobodnie, że wszystko jest dozwolone. Tylko od stołu nie można odejść, tak długo, aż wszyscy nie zjedzą. Ot tak złota zasada, by zachować resztki kultury. A raczej jej pozory.

Opieka- podopieczna rzuca jedzeniem

Był na obiad bigos. Podopieczna czymś wkurzona na mnie wzięła garść bigosu z mojego talerza i rzuciła we mnie. Bluzka pod wpływem ciepłych soczków kapusty przykleiła mi się do piersi. By nie sparzyć sobie biustu automatycznie pociągnęłam bluzkę jak najdalej od ciała i kapusta poleciała na podopieczna. Podopieczna waleczna, gdy dostała resztkami kapusty wzięła drugą garść bigosu z mojego talerza. Chciałam zrobić unik i dostałam po plecach. Śmiejąc się poleciałam się przebrać. Za mną ciągła się dróżka z kapusty. Gdy wróciłam przystąpiłyśmy do zbierania kapusty po całym salonie. Podopieczna nie mogła uwierzyć, że kapusta jest wszędzie. Tego dnia zrezygnowałam z obiadu. Natomiast w trakcie gotowania powstał ten poemat:

Bigosiku ty mój na kuchence bulgoczesz
A przy stole czekają na cię buzie ochocze
Ja się na obiadek cieszę
Podawanie obiadu o parę minut przyśpieszę
Bo głodna jestem cholernie
Nieważne, ze babka po bigosie piernie
A wsadzając pierwszy kęs do buzi
"Sauer" wrzaśnie i we mnie złość obudzi
Bo dla niej wszystko kwaśne i śni przypuszczenia,
Że polska opiekunka wszędzie ocet wpierdziela.
A po obiadku w tym doborowym towarzystwie
Polska opiekunka do swego pokoju pryśnie
Po schodach do góry uciekając
Usłyszy jeszcze kątem ucha jak ja "arschloch" nazywają
Leje jednak Kaska na te wrzaski
I liczy codzienne brzaski
A o brzasku kwietnia pierwszego
Powie "zwijam żagle" adiego

bigos, http://kasiaperla.blogspot.com

Praca w opiece w Niemczech- decyzja


Koleżanki kilka lat zachęcały mnie do pracy w opiece. Bałam się zmian. Krępowałam. Po części brzydziłam. Poza tym kochałam to, co robiłam. Greckie, niemieckie i włoskie restauracje, międzynarodowe środowisko, w miarę młodzi, ciekawi ludzie, czekanie na gości, potem fala za fala, gość za gościem, grupa za grupa, latające frytki, pryskający atrament z kałamarnic, kali jeść, kali pić, komunikacja we wszystkich możliwych językach - pende salataki, schnell schnell, ice cream tora, dawaj dawaj,  giamotto i upragnione finish. Duma, że wszystko wyszło na czas. Że smakowało. Luźna atmosfera. Śmiechy, chichy. Po pracy wspólny posiłek, wino, przyjaźnie, romanse i kolejny dzień jeszcze lepszy od poprzedniego. W pewnym momencie dotknęła mnie jednak jakaś zła passa i każdy kolejny dzień był gorszy od poprzedniego. Coraz częściej zaczęłam się zastanawiać, czy aby nie spróbować pracy na niemieckich salonach...

No i przyszedł w końcu taki dzień, że postanowiłam wyjechać jako polska perełka do niemieckiej Dame.

Czy żałuję? Z pewnością nie. Trudna to droga. Pełna wzlotów i upadków. Zapewniła mi jednak stabilizację finansową. Myślę, że to dobry sposób, by zarobić szybko pieniądze. Masz jakis cel? Potrzebujesz pieniędzy na studia, na auto, na wycieczkę, na dzieci, na wnuki, na życie? Każdy wyjazd to porządny zastrzyk gotówki. Niestety każdy wyjazd to również rozłąka z rodziną, masa wyrzeczeń, być może nieprzyjemne doświadczenia. Jednak wyjazd to nie wyrok. Jeśli od miesięcy lub nawet tak jak ja, od lat zastanawiasz się i się przymierzasz, nie trać czasu. Poszukaj krótkiego zlecenia, by spróbować swych sił. Już po pierwszym zleceniu będziesz wiedzieć, czy warto. Być może zostaniesz opiekunką/ opiekunem na lata. A być może stwierdzisz, że to nie jest droga dla ciebie. W każdym bądź razie nie będziesz żyć w niepewności.

Także odwagi. Jedna szybka decyzja być może otworzy ci furtkę do lepszego życia.

Wstęp, Perły rzucone przed damy...


W przedziale w pociągu jadą elegancka dama, o rubensowskich kształtach, z pięknym naszyjnikiem z pereł, ksiądz i Francuz z zakręconym wąsikiem. Pociąg wjeżdża do tunelu. Na chwilę przedział ogarnia ciemność. Gdy robi się jasno, Francuzik podnosi z ziemi perłę i wyciągając rękę w kierunku damy pyta „czy to pani pierła?”. Zawstydzona dama odpowiada – "tak, ale tak cichutko".

Był sobie Rusek, Polak i Niemiec. Chcieli przedostać się do Ameryki...

Och, chyba nie o tym chciałam pisać. Będzie o damach, Polkach, Niemkach i być może ktoś z Rosji zagości w moich opowiadaniach. W końcu Deutschland to nie tylko kraj dobrobytu, ale i kraj multi kulti. Tureckie kebaby, kaczki po chińsku, greckie suflaki, jugosłowiańskie cevapcici...
Przepraszam, że tak gastronomicznie, ale kilka lat oglądałam Niemcy od kuchni, zanim puszczono mnie na niemieckie salony. Wtedy to poznałam życie polskich perełek rzuconych na pożarcie niemieckim damom.

Temat trudny, żywot ciężki, ale z perspektywy czasu można się pośmiać. – Perełki rzucone na niemieckie salony. Perełki prosto z Polski. Multi kulti plus demencja do śmiechu nas zachęca. Chyba jednak nie zawsze...

Jestem opiekunką z przypadku. Nie będę czarowała, że czuję się spełniona w tej pracy. Obowiązki jednak staram się wykonywać sumiennie, by na miarę możliwości pomóc ludziom potrzebującym. Czasami jednak ciężko ich zrozumieć. Jeszcze trudniej zrozumieć chorobę.
Pragnę opisać to, co przeżyłam i to, co w przyszłości przeżyję. Z pewnością w moich tekstach znajdą się małe wskazówki. Proszę jednak pamiętać, że nie jestem alfą i omegą. Być może w niektórych sprawach się mylę. Być może w niektórych momentach źle oceniam ludzi. Być może moje postępowanie może wydawać się Wam dziwne. Nasze życie kształtuje każdego z nas. Każdy jest inny. - Ja, Ty i nasi podopieczni.

Nie zamierzam być źródłem mądrości. Bedzie tu jednak kilka ważnych informacji dotyczących charakteru naszej pracy - praw i obowiązków. Czasami ciężko się w tym połapać.

Znajdziecie tu również kilka przepisów i pomysłów na potrawy, które można przygotować naszym podopiecznym - tak na wszelki wypadek, gdy pomysłów brak. Może coś podpatrzycie. Być może podsuniecie mi jakiś pomysł. Chętnie dowiem się, co Wy gotujecie podopiecznym.

Nowość!!!
Nauka języka niemieckiego od podstaw. Potrzeba matką wynalazku. Prócz felietonów i przepisów dorzucam lekcje. Wystrzeliłam z lekcjami jak burza. Osobom stawiającym dopiero pierwsze kroki, proponuję jednak mniejsze tempo- nie więcej niż jedna lekcja dziennie. Gdy trafią się obszerne lekcje, jak np. lekcja o hobby, podzielcie ją sobie na tydzień, a nawet na dwa. Lepiej powoli, a skutecznie.

Powodzenia w nauce, przyjemności w czytaniu i radości w gotowaniu.

Moja najnowsza przyjemność to wycieczki po okolicach. Na blogu umieszczam zdjęcia, które robię na wypadach w czasie wolnym od pracy. Wszystkie zdjęcia z opisami znajdują się pod etykietą Nasze miejsca.

Zapraszam 😀

PS. Komentarze miło widziane!